Tag: wars

  • Klasyczna triada

    Klasyczna triada

    Dzisiejszy zestaw to połączenie brytyjskiej elegancji z polskim, klasycznym akcentem w którym niebagatelną rolę odegrał sprzęt golący, który jest kwintesencją niemieckiej dokładności i precyzji. W tym konkretnym przypadku, precyzji golenia.

    Merkur 34 INOX

    Merku 34 INOX wrócił do łask. Maszynka, która odczekała swój czas w szafce z tradycyjnymi urządzeniami golącymi. Ta konstrukcja jak żadna inna prezentuje sobą urok klasycznego golenia na żyletki. Prosta, pozbawiona zbędnych dodatków, stworzona w oparciu o protoplastkę, którą jest maszynka „Merkur 34c HD”. Choć INOX dziedziczy geny poprzedniczki, zmiany w konstrukcji są widoczne i nie dotyczą wyłącznie innego materiału z którego została wykonana.

    W kwestii materiału z którego została wykonana Merkur 34 INOX, warto doprecyzować, że głowica (płytka górna + grzebień) to stal 316L (1.4404), natomiast rączka wykonana została ze stali nierdzewnej 303 (1.4305).

    Obie są stalami austenicznymi, ale 303 i 316L mają wyraźnie różne priorytety. Stal 303 zoptymalizowana została przede wszystkim pod kątem łatwej obróbki skrawaniem, co ułatwia wykonanie precyzyjnego radełkowania rączki. 316L natomiast wykazuje zdecydowanie wyższą odporność na działanie korozji i jest dobrze przystosowana do ciągłego kontaktu z wodą. Kluczową kwestią powodującą, że 316L jest stalą zdecydowanie bardziej odporną na wodę jest zawartość Molibdenu. Stal 316L zawiera 2-2,5% tego pierwiastka, natomiast w stali 303 praktycznie nie występuje. W środowisku zawierającym chlorki, np. wodę z solą, pot czy wodę morską, 316L zdecydowanie lepiej radzi sobie z korozją wżerową i szczelinową.

    Charakterystyka golenia

    W kwestii konstrukcji, głowica wersji stalowej 34-ki została dość mocno przebudowana. W dalszym ciągu jest to maszynka dwuczęściowa, ale kształt głowicy uległ modyfikacji. W moim odczuciu wpłynęło to na charakterystykę golenia tym modelem maszynki. Ostrze w wersji INOX jest nieco bardziej wyczuwalne, ale nie oznacza to w żadnym wypadku, że maszynka jest agresywna. Nie zbliża się ona nawet do poziomu średniej agresywności, ale żyletka jest odczuwalna o stopień wyżej w stosunku do klasycznej wersji.

    Skuteczność stalowego modelu w mojej skromnej ocenie wzrosła. Odczuwam to zwłaszcza podczas golenia pod włos (ATG – Against the Grain). W dalszym ciągu jest to bardzo przyjemne, gładkie i łagodne golenie nie wywołujące żadnych nieprzyjemnych odczuć. Głosy pojawiające się we wpisach na forach oraz recenzjach SOTD portali społecznościowych są jednak w tej kwestii podzielone.

    Zmiana zastosowanego materiału nie powoduje automatycznie zwiększenia agresywności. W przypadku modelu INOX konstrukcja głowicy została zmodyfikowana w stosunku do 34c. Inny jest sposób osadzenia ostrza, a sama ekspozycja nieco wzrosła. Waga maszynki, pomimo zmiany materiału nie wzrosła i jak podaje producent wynosi 79 gramów. Różnice w odczuciach towarzyszących goleniu wynikają raczej z minimalnej zmiany ekspozycji ostrza w głowicy oraz sztywności całej konstrukcji, która z racji zastosowanego materiału jest wyższa.

    SOTD 22/09/2026

    Brytyjczycy z London’s 29 St. James’s Street doskonale wiedzą, jak przygotować tradycyjne, twarde potrójnie mielone mydła (triple-milled). Krążek jest niesamowicie wydajny i z całą pewnością wystarczy na długie miesiące codziennego golenia.

    Wyrabianie piany wymaga chwili cierpliwości i odrobiny więcej wody niż przy miękkich kremach czy miękkich, rzemieślniczych mydłach. Pędzel z borsuka musiał solidnie popracować na krążku, ale efekt końcowy nagrodził wysiłek. Piana, którą wyrabiałem w miseczce, była gęsta, strukturalnie przypominająca tłusty jogurt grecki. Nie znikała na twarzy, nie wysychała w trakcie przejść i stworzyła na skórze grubą, maślaną, ochronną warstwę. Pod kątem ochrony przed ostrzem i zmiękczania twardego zarostu to absolutna ekstraklasa.

    Profil zapachowy to majstersztyk dla miłośników cięższych, klasycznych aromatów. “Marlborough” to dostojna, głęboka kompozycja. Na pierwszy plan wysuwają się szlachetne nuty drzewne, głównie cedr i sandałowiec, które zostały podbite dymnym, nienachalnym tytoniem. Nie znajdziecie tu nowoczesnej, ulepkowej słodyczy czy wiśniowych niuansów. To zapach wytrawny, surowy, kojarzący się z wnętrzem starego, angielskiego klubu dżentelmenów. Zapach uwalnia się falami podczas nakładania ciepłej piany i fantastycznie buduje klimat męskiego rytuału.

    Proces golenia zakończony w dwóch przejściach. Taki zestaw zagwarantował czystą, goleniową przyjemność. Wyraźnie wyczuwalne moletowanie rączki gwarantuje pewny chwyt, nawet gdy dłoń jest mokra i śliska od piany. Geometria głowicy Merkur 34 INOX zapewnia, łagodne, przyjemne i w połączeniu z ostrą żyletką bezkompromisowo skuteczne golenie. Mydło D.R. Harris zapewniło genialny poślizg, dzięki czemu maszynka dosłownie płynęła po skórze. Efekt to idealna gładkość (BBS – Baby Butt Smooth) bez jakichkolwiek podrażnień, przegoleń czy krwawych punktów.

    Po spłukaniu twarzy zimną wodą przyszedł czas na zwieńczenie rytuału jedną z moich ulubionych kolońskich wód jaką jest Wars Classic. Choć dla niektórych to zapach „z kiosku Ruchu”, dla mnie to absolutna klasyka polskiego barberingu, która obecnie, dzięki pasjonatom TG przeżywa swój renesans.

    W tej małej buteleczce zawarta jest sentymentalna wartość, która przenosi mnie do przeszłości. Wystarczy jedno muśnięcie dłonią zwilżoną tym kultowym płynem, by w ułamku sekundy poczuć zapach łazienki mojego taty, a dawniej dziadka. To nie jest zwykły kosmetyk, to wehikuł czasu, w którym zakodowano wspomnienia o niedzielnych porankach, szum analogowego radia i męskiej elegancji minionej epoki, pozbawionej dzisiejszego pośpiechu. Wars Classic ma w sobie tę surową, nostalgiczną autentyczność, której na próżno szukać w nowoczesnych, bezdusznych flakonach z sieciówek. Aplikując go na twarz, mam poczucie, że kontynuuję piękny, pokoleniowy rytuał.

    Mocne uderzenie alkoholu na początku szybko ustępuje miejsca ziołowo-cedrowym nutom z wyraźnym akcentem piżma i skóry. Co ciekawe, Wars zaskakująco dobrze skomponował się z tytoniową bazą mydła Marlborough. Woda ma przyzwoite właściwości dezynfekujące i pozostawia skórę odświeżoną na długie godziny.

    To było piękne, klasyczne golenie z odrobiną luksusu 🙂 Panowie, życzę Wam samych przyjemnych i efektywnych goleń.

  • Proud Made in Poland

    Proud Made in Poland

    Czasem opuszczam bezpieczną strefę nowoczesnego, bezkompromisowego golenia i wracam do prawdziwych klasyków, które pamiętają dłonie mojego taty i dziadka. Do maszynek, które nie obiecują niczego — ani sukcesu, ani porażki — a jednak za każdym razem potrafią zaskoczyć. Wizamet P‑1 jest jak kapryśny staruszek: raz pozwoli osiągnąć gładkość, innym razem zostawi ślady walki, a czasem sprowadzi na człowieka pełną katastrofę.

    Razor: Wizamet Junior P-1
    Blade: Wizamet Polsilver BN-76
    Brush: Wars
    Cream: WARS Classic
    Aftershave: WARS Classic

    Podczas wyrabiania piany na twarzy i podczas procesu golenia towarzyszył mi Lady Pank, ich „Zamki na piasku” kapitalnie wpisały się w klimat i spotęgowały poczucie retro i przeniesienia się w czasie. Głos Panasewicza, lekko chropawy, niosący się jak echo dawnych poranków.

    Zamki na piasku

    Gdy pełno w szkle

    Poranna witaj zmiano

    To życie twe

    Taśma kręci się

    Ty stoisz przy niej

    Jesteś pionkiem w grze

    Kółkiem w maszynie

    „Zamki na piasku” / Lady Pank / Tonpress / 1983

    Te słowa otworzyły przede mną drzwi do innego czasu. Oczyma wyobraźni widzi się ludzi, którzy wraz ze świtem wychodzili z bloków o szarych elewacjach. Mężczyzn w roboczych kurtkach, kobiety z termosami, dzieci z tornistrami. Panie domu w pośpiechu zawijały śniadania w szary papier, pomieszczenia wypełniał zapach zbożowej kawy, którą parzyły — zapach prosty, ciepły, dziś niemal nieobecny. Panowie oddawali się natomiast rytuałowi, który znany i uwielbiany jest przez każdego z nas.

    Dla jednych był to przykry obowiązek, dla innych — mały azyl. Rytuał, który pozwalał na chwilę zapomnieć o fabrycznym huku, o zmęczeniu, codziennej szarości. Procesowi golenia oddawali się z pasją, jakby w tych kilku minutach odnajdywali własny, cichy luksus o który tak ciężko było w tamtym okresie. Wśród nich byli moi dziadkowie: Kazimierz z pionkowskiego „Pronitu” i Leon, murarz o spracowanych dłoniach, ale sercu oddanym swojej pracy.

    Widzę ich przy małych lusterkach, z miseczką wody, z kubeczkiem do namaczania pędzla. Polsilver załadowany do — nie ma co ukrywać — słabo golących narzędzi, ale mimo wszystko czerpali z tego ogromną przyjemność. Bardzo żałuję, że nie dane im było choć raz ogolić się Merkurem Progress, Merkurem 34C, Muhle R41, nie wspominając już o kanadyjskich maszynkach Razorocka czy urządzeniach zza wielkiej wody. Pachniało Warsem, pachniało Liderem. Pachniało życiem, które w tej konkretnej chwili nie potrzebowało niczego więcej.

    Dziś, wracając do tego rytuału, próbując odtworzyć tamten klimat i odczucia podczas golenia, które towarzyszyły moim przodkom, wykonałem trzy przejścia. Dwa byłyby zbyt mało skuteczne, a i tak zostały miejsca, których nie udało się ujarzmić. Pod palcami czułem drobne nierówności, ale nie walczyłem z nimi na siłę — skóra była już wystarczająco zmęczona. Pełnego PN nie osiągnąłem, lecz to golenie miało dla mnie wartość większą niż idealna gładkość. Było jak rozmowa z przeszłością, jak dotknięcie czegoś, co nie powinno zniknąć.

    Na koniec solidny chlust poczciwego WARS Classic. Człowiek od razu staje się szczęśliwszy.

    Słów kilka na temat Wizamet Junior P-1

    Maszynka Wizamet Junior P-1 produkowana była przez Łódzkie Zakłady Wyrobów Metalowych „Wizamet”. Wykonana całkowicie z aluminium, bardzo lekka o masie nieprzekraczającej 28 gram. Rączka o cylindrycznym kształcie z radełkowaniem w kształcie rombu, które nie jest mocno wyczuwalne pod palcami i nie wpływa znacząco na poprawę chwytu maszynki. Głowica zamknięta (closed-comb) o płaskim, charakterystycznym dla Wizametów kształcie. Na egzemplarzach, które dane mi było oglądać często widoczne były drobne wżery lub utlenienia (aluminium z tamtych lat łatwo reagowało z wilgocią).

    Maszynka bardzo łagodna w swojej charakterystyce. Ostrze pracuje lekko, bez agresji i pod względem odczuć na twarzy przypomina aktualnie produkowane Feather Popular. Na tym jednak podobieństwa się kończą. P-1 nie należy to efektywnych w goleniu maszynek, a uzyskane efekty pozostawiają niedosyt. Pomimo trzech wykonanych przejść nie potrafiłem dogolić najbardziej newralgicznych miejsc na twarzy. Daje klasyczne, „retro” odczucie podczas golenia, bez ryzyka agresji.