Kategoria: SOTD

  • Klasyk od Claus Porto

    Klasyk od Claus Porto

    Portugalskie Musgo Real marki Ach. Brito to jeden z tych produktów, za którymi się tęskni i do których zawsze chętnie powraca. Mydło o klasycznym, męskim zapachu, w którym odnajdziemy aromat paczuli, neroli, bergamotki, lawendy oraz drzewne akcenty w akompaniamencie wetywerii i piżma. Zanim przejdę do tzw. golenia dnia, zapraszam na krótką podróż w przeszłość.

    Poniżej kilka faktów z historii firmy.

    1887 rok – dwaj niemieccy przedsiębiorcy Ferdinand Claus i Georges Schweder założyli w Porto pierwszą portugalską fabrykę mydeł i perfum, która dała podwaliny pod markę Claus & Schweder,

    1908 rok – współwłaścicielem coraz lepiej prosperującego biznesu zostaje Achilles de Brito, zatrudniony w 1903 roku jako księgowy w firmie prowadzonej przez Niemców,

    fot. Achilles de Brito

    1916 rok – w trakcie I wojny światowej niemieccy założyciele musieli opuścić Portugalię, a ich fabryka została znacjonalizowana,

    1918 rok – rodzina de Brito (bracia Achilles i Afonso) oficjalnie zakładają w Porto firmę Ach. Brito,

    1924 rok – Ach. Brito wykupiło od państwa dawne aktywa i prawa do marki Claus & Schweder. Połączono obie firmy, a nazwę przesiębiorstwa niemieckich założycieli zamieniono na Claus Porto,

    1936 rok – szczególnie ważny dla firmy, ponieważ właśnie wtedy powstała marka Musgo Real, pod którą zaczęto oferować męskie produkty do golenia i pielęgnacji. Musgo Real początkowo koncentrował się na kosmetykach dla mężczyzn, zwłaszcza związanych z tradycyjnym goleniem. Z czasem linia została rozbudowana o wody po goleniu, kremy do golenia, mydła, wody kolońskie i inne produkty pielęgnacyjne. Źródła związane z historią marki również wskazują rok 1936 jako datę narodzin Musgo Real, choć niektóre opracowania podają rok 1939,

    1953 rok – Ach. Brito zakłada własne studio litograficzne i drukarskie, w którym na większą skalę reprodukuje przepiękne, ręcznie wykonywane etykiety. Achilles de Brito, dał się poznać jako wizjoner i przedsiębiorca, powierzając opracowanie opakowań najbardziej utalentowanym portugalskim projektantom i artystom. Etykiety na ekskluzywne produkty marki wykonywane były ręcznie, co nadawało im niepowtarzalnego charakteru,

    1955 rok – wyposażona w najnowocześniejszą technologię, litografia rozpoczyna produkcję materiałów dla innych marek, takich jak Tabaqueira, Sandman, Real Vinícola, Real Companhia Velha, Porto Calem i Burmester.

    Poniżej znajdziecie zestawienie kompetencji i podziału marek grupy Ach. Brito.

    Claus Porto to luksusowa, niszowa marka z segmentu haute parfumerie oraz premium boutique. Jest skierowana do klientów poszukujących wyrafinowanych zapachów, eleganckich prezentów oraz designu w stylu vintage i art déco. Słynie z bogato zdobionych, ręcznie pakowanych papierowych etykiet inspirowanych XIX- i XX-wieczną litografią. W jej portfolio znajdują się luksusowe mydła w kostce, perfumy, zapachy do domu oraz kultowa męska linia pielęgnacyjna Musgo Real. Dystrybucja marki odbywa się głównie przez ekskluzywne działy handlowe (takie jak Liberty London czy Neiman Marcus), własne flagowe butiki oraz luksusowe drogerie.

    Link do oficjalnej strony Claus Porto

    Ach. Brito odpowiada z kolei za segment tradycyjny i masowy. Jest to klasyczna marka powszechna, skupiona na produktach codziennego użytku z bogatą tradycją. Dedykowana jest odbiorcom szukającym sprawdzonych, niedrogich kosmetyków rzemieślniczych oraz artykułów barberskich. Jej produkty cechują się prostszymi opakowaniami w stylu retro, takimi jak kartoniki czy metalowe tubki. Do najważniejszych pozycji w ofercie należą słynne mydło Lavanda (z kolekcją opartą na oliwie z oliwek), mydła medyczne (np. Glyce czy Pedra Pomes) oraz tradycyjne kremy do golenia. Kosmetyki Ach. Brito można kupić w drogeriach internetowych, lokalnych sklepach w Portugalii oraz w tradycyjnych sklepach barberskich.

    Link do oficjalnej strony Ach. Brito

    Linia Musgo Real wywodzi się z tradycji Ach. Brito z lat 30. XX wieku, ale współcześnie włączono ją do portfela Claus Porto jako flagową serię dla mężczyzn. Podniesiono jej pozycjonowanie cenowe i odświeżono estetykę, zachowując jednak oryginalne receptury oraz charakterystyczne nuty zapachowe.

    SOTD 03/10/2026

    Piękny, klasyczny berberski klimat stworzony przez markę Claus Porto w 1936 roku do dziś dnia nie pozostaje obojętny na bogate zapędy węchowe tradycjonalistów goleniowych z całego świata.

    Mydło wytwarza bogatą, gęstą, tłustą i luksusową pianę, która skutecznie zmiękcza zarost, umożliwiając maszynce i brzytwie płynne i łatwe przesuwanie się po skórze twarzy ze względu na perfekcyjną śliskość. Połączenie tych właściwości zapewnia bardzo skuteczne i wydajne golenie. Stalowy tygielek wytwarzany przez firmę można zakupić osobno. Jest solidnie wykonany z twardej, grubej stali i z całą pewnością posłuży przez wiele lat.

    Piana wyrobiona w miseczce wyszła gęsta, błyszcząca i bez problemu utrzymywała odpowiedni poziom nawilżenia. Zapach to kwintesencja męskiej tradycji – nuty wetiweru, paczuli, drewna sandałowego z delikatnym liściem tytoniu. Bardzo stonowany, dojrzały i wyrafinowany profil, wytrawny i “szorstki”.

    Merkur Progress jak zwykle nie zawodzi. To jedna z tych maszynek, którą zabrałbym na bezludną wyspę i nie obraziłbym się gdyby była tą jedyną w plecaku. Pierwszy przejście z włosem na ustawieniu 3.5 bez najmniejszego oporu. Mydło zapewniło dobre zmiękczenie zarostu i rewelacyjny poślizg oraz ochronę przed ostrzem. Drugie przejście, pod włos na 2.0, co dało idealny balans pomiędzy minimalną agresywnością, a skutecznością. Efekt? Super gładkość bez zacięć czy podrażnień.

    Całość rytuału golenia zakończył niemiecki klasyk w postaci wody Pitralon Classic. Po aplikacji krótki, przyjemny strzał alkoholowy, a potem już tylko mocna dawka cedru i ziół z charakterystyczną dla Pitralonu, niewielką ilością mentolu. Mydło Musgo Real pozostawia skórę w świetnej kondycji, a Pitralon idealnie zamyka pory i temat dzisiejszego golenia 🙂

  • Westman i jego Nirvana

    Westman i jego Nirvana

    Dzisiejszy zestaw goleniowy to połączenie naturalnego, bezzapachowego mydła z japońską precyzją oraz jednym z naszych ponadczasowych klasyków.

    Westman Suave w bazie Nirvana

    Suave w języku portugalskim (oraz hiszpańskim) w dosłownym tłumaczeniu oznacza łagodny, miękki, delikatny lub przyjemny. W kontekście marki Westman Shaving i ich bezzapachowej linii, nazwa ta została wybrana nieprzypadkowo. Produkt jest niezwykle łagodny dla wrażliwej skóry, stworzonej z myślą o alergikach lub tych, którzy w sposób świadomy wybierają mydło bezzapachowe, chcąc stosować ulubione wody po goleniu bez wchodzenia w zapachowe interakcje.

    Początkowo mydło to powstawało w bardzo dobrej, mydlanej bazie Nirvana, która oparta była na łoju (tallow). Wraz z wprowadzeniem przez Tiago bazy HALO, która oparta została wyłącznie o składniki pochodzenia wegańskiego (debiut rynkowy 18 września wraz z nową linią zapachową o nazwie Habitus), także mydło Suave przeszło reformulację i dziś dostępne jest wyłącznie w bazie wegańskiej.

    Modyfikacje w produkcie nie ograniczyły się wyłącznie do samej bazy mydła. Objęły również opakowanie i o ile w przypadku starcia baz Nirvana i HALO trudno jednoznacznie wskazać zwycięzcę, o tyle w kwestii designu i formy pojemnika różnice są na tyle wyraźne, że łatwiej o jedno rozstrzygnięcie. Moim zdaniem starsza wersja pojemnika wyróżniała się bardzo ładną etykietą wykonaną ze specjalnego, metalizowanego materiału, która efektownie lśniła odbijając światło niczym prawdziwe srebro lub chrom. Poprzednia etykieta została wykonana techniką embossingu. Jej trójwymiarowa struktura była wyraźnie wyczuwalna pod palcami, co podkreślało charakter produktu klasy premium i dość mocno angażowało wzrok. Nowa wersja to klasyczna, płaska naklejka o matowym wykończeniu, stawiająca na minimalistyczną typografię i design.

    Skład mydła Suave wykonanego w bazie Nirvana przedstawiał się następująco:

    Aqua, Potassium Kokum Butterate, Potassium Tallowate, Glycerin, Potassium Stearate, Potassium Mango Butterate, Dimethicone, Sodium Kokum Butterate, Potassium Castorate, Sodium Tallowate, Lanolin, Sodium Stearate, Sodium Mango Butterate, Brassica Oleracea Italica (Broccoli) Seed Oil, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Sodium Lactate, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Sodium Castorate, Caprae Lac (Goat Milk) Powder, Xanthan Gum, Kaolin, Tocopherol (Vitamin E)

    Do wyróżniających się składników bazy Nirvana zaliczyć należy:

    Główne tłuszcze ochronne: Łój (Tallow) oraz lanolina, które odpowiadają za amortyzację i zapobiegają wysuszaniu naskórka. To fundamenty bazy, zapewniające tradycyjną gęstość, tłustość i poślizg,

    Masła roślinne: Zwiększone stężenie masła kokum oraz masła mango, które nadają pianie kremową strukturę piany, zapewniają także odżywienie skóry,

    Olejki i regeneracja: Olej z nasion brokułu (zastąpił wcześniej stosowany olej z pestek moreli dla lepszego wchłaniania), olej jojoba, olej awokado oraz masło shea, a także lanolina (Lanolin), która znacząco podbija właściwości pielęgnacyjne po goleniu (tzw. posta shave),

    Dodatki kondycjonujące: Dimetykon (Dimethicone) ciekawy dodatek silikonowy mający na celu zmaksymalizowanie poślizgu ostrza po skórze,

    Odżywienie skóry: Kozie mleko (Caprae Lac/Goat Milk Powder) to sproszkowane mleko kozie, które w kosmetykach do golenia i pielęgnacji skóry pełni funkcję silnego, naturalnego kondycjonera, humektantu (wiąże i zatrzymuje wodę) i środka łagodzącego.

    Baza Nirvana była ewolucją pierwotnej receptury marki Westman. Została opracowana w celu uzyskania maksymalnego poślizgu, gęstości piany oraz wyjątkowego komfortu po goleniu. Piana generowana przez tę bazę jest błyszcząca, zwarta i zapewnia doskonałą ochronę przed każdym rodzajem ostrza.

    SOTD 27/09/2026

    Mydło Westman Suave na bazie Nirvana, po raz kolejny udowodniło, dlaczego cieszy się tak dobrą opinią wśród miłośników tradycyjnego golenia. Ładowanie pędzla bezproblemowe, piana powstała szybko z imponującą gęstością. W pierwszej fazie mydło zostało wyrobione w ceramicznej miseczce zanurzonej do połowy w gorącej wodzie. Spienianie finalnie dokończyłem bezpośrednio na twarzy.

    To piana o wyjątkowo bogatej, kremowej strukturze, przypominająca gęsty jogurt lub dobrze ubitą śmietanę. Przy odpowiednim nawodnieniu staje się niezwykle elastyczna i wręcz „lepka” w pozytywnym znaczeniu, dzięki czemu doskonale przylega do skóry i nie znika nawet podczas wolniejszych, bardziej wymagających przejść szawetką.

    Poślizg stoi na bardzo wysokim poziomie. Ostrze Feather Pro Guard PG-15 porusza się płynnie zarówno podczas pierwszego przejścia (z włosem), jak i podczas goleniu pod włos, gdzie ujawniają się wszelkie niedoskonałości mydła. W przypadku Suave nie zauważyłem najmniejszych nieprawidłowości. Równie dobre wrażenie robi tzw. poślizg resztkowy. Nawet po zgoleniu piany na skórze pozostaje dobrze wyczuwalny ochronny film, który pozwala bezpiecznie wykonać drobne poprawki bez konieczności ponownego nakładania produktu.

    Baza Nirvana oferuje także znakomitą amortyzację. Ostrze zachowuje pełne czucie zarostu, a jednocześnie skóra jest skutecznie izolowana przed jego agresywnością. Jest to szczególnie odczuwalne podczas używania szawetek Artist Club, które potrafią być bardzo wymagające wobec jakości piany. Po goleniu skóra pozostaje dobrze odżywiona, miękka i przyjemna w dotyku, bez uczucia przesuszenia czy ściągnięcia.

    To właśnie takie mydła sprawiają, że nowoczesne receptury osiągnęły poziom, o którym jeszcze kilkanaście lat temu większość producentów mogła tylko marzyć. W połączeniu z bezkompromisową skutecznością Feather AC uzyskałem niezwykle komfortowe, a jednocześnie bardzo dokładne golenie.

    Finisz należał do jednego z moich ulubionych kosmetyków do którego zawsze powracam z wielkim sentymentem. Brutal Classic, zapach, który od dekad nieprzerwanie towarzyszy kolejnym pokoleniom miłośników tradycyjnego golenia. Charakterystyczna, wyrazista kompozycja łączy świeże nuty cytrusowe z akordami ziołowymi, przyprawowymi i klasyczną męską bazą. Nie jest to zapach, który próbuje przypodobać się wszystkim. Brutal od zawsze miał własny charakter i właśnie za tę bezkompromisowość ceni go tak wielu użytkowników.

    Po nowoczesnym i luksusowym doświadczeniu, jakie oferuje Westman Suave na bazie, Brutal wprowadza nutę nostalgii. Chłodny alkoholowy strzał po goleniu szybko przechodzi w przyjemne uczucie odświeżenia, a charakterystyczny aromat jeszcze przez dłuższą chwilę przypomina o skończonym rytuale.

    To było spotkanie dwóch światów: nowoczesnego rzemiosła premium i polskiej klasyki, która pomimo upływu lat nadal potrafi dostarczyć wiele satysfakcji.

  • Klasyczna triada

    Klasyczna triada

    Dzisiejszy zestaw to połączenie brytyjskiej elegancji z polskim, klasycznym akcentem w którym niebagatelną rolę odegrał sprzęt golący, który jest kwintesencją niemieckiej dokładności i precyzji. W tym konkretnym przypadku, precyzji golenia.

    Merkur 34 INOX

    Merku 34 INOX wrócił do łask. Maszynka, która odczekała swój czas w szafce z tradycyjnymi urządzeniami golącymi. Ta konstrukcja jak żadna inna prezentuje sobą urok klasycznego golenia na żyletki. Prosta, pozbawiona zbędnych dodatków, stworzona w oparciu o protoplastkę, którą jest maszynka „Merkur 34c HD”. Choć INOX dziedziczy geny poprzedniczki, zmiany w konstrukcji są widoczne i nie dotyczą wyłącznie innego materiału z którego została wykonana.

    W kwestii materiału z którego została wykonana Merkur 34 INOX, warto doprecyzować, że głowica (płytka górna + grzebień) to stal 316L (1.4404), natomiast rączka wykonana została ze stali nierdzewnej 303 (1.4305).

    Obie są stalami austenicznymi, ale 303 i 316L mają wyraźnie różne priorytety. Stal 303 zoptymalizowana została przede wszystkim pod kątem łatwej obróbki skrawaniem, co ułatwia wykonanie precyzyjnego radełkowania rączki. 316L natomiast wykazuje zdecydowanie wyższą odporność na działanie korozji i jest dobrze przystosowana do ciągłego kontaktu z wodą. Kluczową kwestią powodującą, że 316L jest stalą zdecydowanie bardziej odporną na wodę jest zawartość Molibdenu. Stal 316L zawiera 2-2,5% tego pierwiastka, natomiast w stali 303 praktycznie nie występuje. W środowisku zawierającym chlorki, np. wodę z solą, pot czy wodę morską, 316L zdecydowanie lepiej radzi sobie z korozją wżerową i szczelinową.

    Charakterystyka golenia

    W kwestii konstrukcji, głowica wersji stalowej 34-ki została dość mocno przebudowana. W dalszym ciągu jest to maszynka dwuczęściowa, ale kształt głowicy uległ modyfikacji. W moim odczuciu wpłynęło to na charakterystykę golenia tym modelem maszynki. Ostrze w wersji INOX jest nieco bardziej wyczuwalne, ale nie oznacza to w żadnym wypadku, że maszynka jest agresywna. Nie zbliża się ona nawet do poziomu średniej agresywności, ale żyletka jest odczuwalna o stopień wyżej w stosunku do klasycznej wersji.

    Skuteczność stalowego modelu w mojej skromnej ocenie wzrosła. Odczuwam to zwłaszcza podczas golenia pod włos (ATG – Against the Grain). W dalszym ciągu jest to bardzo przyjemne, gładkie i łagodne golenie nie wywołujące żadnych nieprzyjemnych odczuć. Głosy pojawiające się we wpisach na forach oraz recenzjach SOTD portali społecznościowych są jednak w tej kwestii podzielone.

    Zmiana zastosowanego materiału nie powoduje automatycznie zwiększenia agresywności. W przypadku modelu INOX konstrukcja głowicy została zmodyfikowana w stosunku do 34c. Inny jest sposób osadzenia ostrza, a sama ekspozycja nieco wzrosła. Waga maszynki, pomimo zmiany materiału nie wzrosła i jak podaje producent wynosi 79 gramów. Różnice w odczuciach towarzyszących goleniu wynikają raczej z minimalnej zmiany ekspozycji ostrza w głowicy oraz sztywności całej konstrukcji, która z racji zastosowanego materiału jest wyższa.

    SOTD 22/09/2026

    Brytyjczycy z London’s 29 St. James’s Street doskonale wiedzą, jak przygotować tradycyjne, twarde potrójnie mielone mydła (triple-milled). Krążek jest niesamowicie wydajny i z całą pewnością wystarczy na długie miesiące codziennego golenia.

    Wyrabianie piany wymaga chwili cierpliwości i odrobiny więcej wody niż przy miękkich kremach czy miękkich, rzemieślniczych mydłach. Pędzel z borsuka musiał solidnie popracować na krążku, ale efekt końcowy nagrodził wysiłek. Piana, którą wyrabiałem w miseczce, była gęsta, strukturalnie przypominająca tłusty jogurt grecki. Nie znikała na twarzy, nie wysychała w trakcie przejść i stworzyła na skórze grubą, maślaną, ochronną warstwę. Pod kątem ochrony przed ostrzem i zmiękczania twardego zarostu to absolutna ekstraklasa.

    Profil zapachowy to majstersztyk dla miłośników cięższych, klasycznych aromatów. “Marlborough” to dostojna, głęboka kompozycja. Na pierwszy plan wysuwają się szlachetne nuty drzewne, głównie cedr i sandałowiec, które zostały podbite dymnym, nienachalnym tytoniem. Nie znajdziecie tu nowoczesnej, ulepkowej słodyczy czy wiśniowych niuansów. To zapach wytrawny, surowy, kojarzący się z wnętrzem starego, angielskiego klubu dżentelmenów. Zapach uwalnia się falami podczas nakładania ciepłej piany i fantastycznie buduje klimat męskiego rytuału.

    Proces golenia zakończony w dwóch przejściach. Taki zestaw zagwarantował czystą, goleniową przyjemność. Wyraźnie wyczuwalne moletowanie rączki gwarantuje pewny chwyt, nawet gdy dłoń jest mokra i śliska od piany. Geometria głowicy Merkur 34 INOX zapewnia, łagodne, przyjemne i w połączeniu z ostrą żyletką bezkompromisowo skuteczne golenie. Mydło D.R. Harris zapewniło genialny poślizg, dzięki czemu maszynka dosłownie płynęła po skórze. Efekt to idealna gładkość (BBS – Baby Butt Smooth) bez jakichkolwiek podrażnień, przegoleń czy krwawych punktów.

    Po spłukaniu twarzy zimną wodą przyszedł czas na zwieńczenie rytuału jedną z moich ulubionych kolońskich wód jaką jest Wars Classic. Choć dla niektórych to zapach „z kiosku Ruchu”, dla mnie to absolutna klasyka polskiego barberingu, która obecnie, dzięki pasjonatom TG przeżywa swój renesans.

    W tej małej buteleczce zawarta jest sentymentalna wartość, która przenosi mnie do przeszłości. Wystarczy jedno muśnięcie dłonią zwilżoną tym kultowym płynem, by w ułamku sekundy poczuć zapach łazienki mojego taty, a dawniej dziadka. To nie jest zwykły kosmetyk, to wehikuł czasu, w którym zakodowano wspomnienia o niedzielnych porankach, szum analogowego radia i męskiej elegancji minionej epoki, pozbawionej dzisiejszego pośpiechu. Wars Classic ma w sobie tę surową, nostalgiczną autentyczność, której na próżno szukać w nowoczesnych, bezdusznych flakonach z sieciówek. Aplikując go na twarz, mam poczucie, że kontynuuję piękny, pokoleniowy rytuał.

    Mocne uderzenie alkoholu na początku szybko ustępuje miejsca ziołowo-cedrowym nutom z wyraźnym akcentem piżma i skóry. Co ciekawe, Wars zaskakująco dobrze skomponował się z tytoniową bazą mydła Marlborough. Woda ma przyzwoite właściwości dezynfekujące i pozostawia skórę odświeżoną na długie godziny.

    To było piękne, klasyczne golenie z odrobiną luksusu 🙂 Panowie, życzę Wam samych przyjemnych i efektywnych goleń.

  • Dr. Selby czyli po urugwajsku

    Dr. Selby czyli po urugwajsku

    W świecie tradycyjnego golenia łatwo dać się porwać pogoni za nowościami. Testujemy kolejne rzemieślnicze mydła, zmieniamy zapachy i eksperymentujemy z nowymi formułami. W rotacji każdy z nas posiada zestawy, które są jak bezpieczne porty po długiej podróży. Bohaterami dzisiejszego odcinka będą mydło oraz woda po goleniu pochodzące z Urugwaju. Zestaw od “Dr. Selby” to jeden z takich właśnie, bezpiecznych portów. Zawsze z wielką przyjemnością wracam do tego zestawu, który gwarantuje powtarzalność i stabilność podczas golenia. W tym wpisie skoncentruję się na mydle, ale przy okazji kolejnego golenia tym zestawem wezmę na celownik wodę, w właściwie kolońską od “Dr. Selby”.

    Mydło do golenia “Dr. Selby” (występujące na rynkach także pod nazwą Dr. Selby Lavender Luxury Shaving Cream) to absolutny klasyk tradycyjnego golenia na mokro, uznawany za jeden z najlepszych tradycyjnych kosmetyków z Ameryki Południowej. Choć nazwa sugeruje krem, produkt ma konsystencję potrójnie tłoczonego, twardego mydła.

    Aptekarskie korzenie z Urugwaju

    Pełnoprawnym właścicielem marki jest Urugwajskie laboratorium Terry S.A. Firma z siedzibą w Barros Blancos działa w branży produkcji kremów leczniczych oraz kosmetyków od ponad 70 lat i jest związana z rodzinami Wolfsonów (50%), Rapsteinów (25%) i Vainsencherów (25%).

    Marka “Dr. Selby” nie powstała w tym miejscu, ale została zakupiona około 60 lat temu od szwajcarskiego chemika, który był właścicielem receptury leczniczego kremu. Do dzisiaj krem ten jest hitem sprzedażowym. Przedstawiciele firmy udali się do Szwajcarii, aby wynegocjować transakcję i od tamtej pory marka należy do laboratorium Terry S.A.

    Struktura firmy opiera się na trzech filarach: dermatologii, która jest podstawowym obszarem działań firmy (flagowy produkt firmy w postaci kremu leczniczego), perfumerii oraz higienie i pielęgnacji osobistej. W skład trzeciego filaru wchodzą najbardziej interesujące nas produkty do golenia.

    Firma zyskała status „Apteki zaufania” i przez trzy pokolenia budowała swoją renomę w Ameryce Łacińskiej, stając się synonimem najwyższej farmaceutycznej jakości i ochrony skóry.

    Narodziny linii do golenia

    Linia do golenia marki “Dr. Selby” (w tym jej najbardziej znany, kultowy krem/mydło o zapachu lawendowym) ma ponad 60-letnią tradycję, a jej powstanie datuje się na lata 60. XX wieku.

    W Urugwaju i innych krajach Ameryki Południowej linia ta cieszy się statusem kultowym – formuła piany i zapach są niezmienne od trzech pokoleń, przez co wielu użytkowników wspomina, że tych samych produktów używali ich dziadkowie i ojcowie.

    Najbardziej rozpoznawalnym elementem linii jest Crema de Afeitar de Lujo Lavanda (Luksusowy krem do golenia o zapachu lawendowym) sprzedawany w charakterystycznych, plastikowych tygielkach oraz tubkach. Zobacz linię produktów do golenia „Dr. Selby”.

    Krem i mydło do golenia Dr. Selby

    Aby sprostać wymaganiom tradycyjnego golenia, stworzono mydło oparte na unikalnej formule, która generuje wyjątkowo gęstą, pozbawioną pęcherzyków powietrza pianę. Zadaniem jakie postawili przed sobą technologowie było maksymalne zmiękczenie zarostu i stworzenie filmu ochronnego („poduszki”), ułatwiającego poślizg ostrza. Takie założenia doskonale wpisywały się w dermatologiczne dziedzictwo marki skupione na redukcji podrażnień.

    Opakowanie

    Mydło konfekcjonowane jest w bardzo ładnie wykonanym plastikowym tygielku o wadze 125 gram oraz w 100 gramowych tubkach. Na szczególną uwagę zasługuje plastikowy tygiel, którego pokrywkę zdobi piękny motyw z aniołami. Wzór nawiązuje do stylistyki retro i nadaje opakowaniu, klasyczny charakter. Pokrywka spełnia także funkcje użytkowe i może służyć jako podstawka pod dolną część (zawierającą mydło). Na powierzchni pokrywki znajdują się trzy charakterystyczne małe otwory wentylacyjne. Ponieważ mydło “Dr. Selby” jest produktem potrójnie mielonym, otwory te pozwalają na odprowadzanie wilgoci i powolne wysychanie mydła, nawet w przypadku jego zamknięcia. Zastosowanie otworów zapobiega psuciu się i rozmiękaniu produktu. Plastik z którego wykonany jest tygielek nie sprawia wrażenia wytrzymałego. Odnoszę wrażenie, że przy upadku dość mocno by ucierpiał i uległ popękaniu.

    Zapach

    Zapach mydła “Dr. Selby” to jeden z mocniejszych punktów, charakteryzujących to mydło. Między innymi dla tej konkretnej właściwości bardzo lubię wracać do golenia tym produktem.  Choć dominującą nutą jest lawenda, to jej interpretacja mocno odbiega od współczesnych, słodkich czy stricte kwiatowych kompozycji.

    Dla wielu osób pierwsze zderzenie z “Dr. Selby” może być zaskoczeniem. Nie odnajdziemy tu „cukierkowej” ani typowo damskiej lawendy. Zapach jest zdecydowanie wytrawny, ziołowy, surowy i lekko medyczny (co nawiązuje do aptekarskich i farmaceutycznych korzeni marki). Przypomina aromat świeżo zerwanej, roztartej w dłoniach rośliny – wraz z jej zieloną łodygą – a nie olejków eterycznych używanych w odświeżaczach powietrza.

    Społeczność tradycyjnego golenia często określa ten zapach jako „clean and soapy” (czysty i mydlany). Ma w sobie męski, oldschoolowy klimat nawiązujący do tradycyjnych wód kolońskich z lat 60. i 70. XX wieku. Jest stonowany i elegancki i nie przytłacza swoją intensywnością. W tle wyczuwalne są także delikatne nuty mentolowo-eukaliptusowe.

    Konsystencja

    Kosmetyk jest mocno zbity, twardy i trzykrotnie zagęszczony. Nie ugina się pod naciskiem palca tak jak tradycyjne kremy czy twardsze mydła. Twardość tego mydła porównałbym z tak twardym klasykiem jak legendarny Martin de Candre, które jest najtwardszym mydłem jakim miałem przyjemność się golić.

    Marka “Dr. Selby” produkuje również rzadziej spotykany, standardowy krem do golenia w elastycznej tubie – jeśli jednak kupujesz produkt w okrągłym plastikowym tygielku, otrzymasz kosmetyk o konsystencji twardego mydlanego bloku.

    Kluczowe właściwości

    Spienianie mydła “Dr. Selby” to prawdziwa przyjemność na tle niektórych mydeł z którymi miałem do czynienia podczas swojej podróży po krainie Tradycyjnego Golenia. Gęsta, kremowa, ciągliwa piana powstaje niemal natychmiast po rozpoczęciu pracy w tyglu lub bezpośrednio na twarzy.  Piana charakteryzuje się bardzo małymi pęcherzykami powietrza, które w żadnym wypadku nie wpływają negatywnie na właściwości. Nie opada podczas procesu golenia, utrzymuje gęstość i nie wysycha na twarzy. Dzięki dużej zawartości kwasu stearynowego piana jest trwała, ciężka i doskonale trzyma wilgoć przy skórze, co ułatwia zmiękczanie twardego zarostu.

    Śliskość opisywanego mydła to jedna z najbardziej cenionych cech tego produktu w świecie Tradycyjnego Golenia. Poślizg pierwotny zapewnia płynny ruch ostrza bez efektu szarpania i „przeskakiwania” na skórze. Pod palcami doskonale wyczuwalny jest śliski film.

    Po przejechaniu ostrzem na skórze w dalszym ciągu pozostaje lekko wyczuwalna, śliska warstwa filmu ochronnego, ale jest jej zdecydowanie za mało do komfortowego kolejnego przejścia ostrzem po skórze. “Dr. Selby” jest mydłem roślinnym, więc nie ma najmniejszego sensu zestawiać tego parametru z nowoczesnymi, rzemieślniczymi mydłami opartymi na łoju (tallow) czy maśle shea. Na niedomagania w tej kwestii zwrócili także uwagę użytkownicy forum “Damn Fine Shave” oraz Reddit, z którymi w pełni się zgadzam.

    Ochrona jaką może zagwarantować nam mydło “Dr. Selby” jest na zdecydowanie akceptowalnym, średnim poziomie. Jest to poziom porównywalny z mydłami Le Père Lucien opartymi na wegańskiej formule. Mydło łączy w sobie kwas stearynowy, olej kokosowy oraz bogatą dawkę gliceryny, która działa jak humektant, wiążąc wodę na powierzchni naskórka. To redukuje tarcie i wpływa w dużym stopniu na dość dobre właściwości ochronne wytworzonej piany. Producent w oficjalnych opisach podkreśla formułę „compact foaming without bubbles”. Oznacza to, że zamiast puszystej, napowietrzonej piany przypominającej gęsty szampon, uzyskujemy niezwykle zwartą i gęstą masę. Taka mikrostruktura sprawia, że piana nie zapada się pod ciężarem maszynki i tworzy stabilny bufor, dając odpór napastliwemu ostrzu 🙂

    Wydajność to bardzo mocny punkt recenzowanego mydła. Produkt słynie na całym świecie wśród pasjonatów Tradycyjnego Golenia na mokro ze swojej niezwykłej wydajności – jeden tygiel (125 g) pozwala na wykonanie ponad 400 goleń. Pod tym względem mydło “Dr. Selby” może konkurować z niemieckim, kultowym mydłem Tabac, które również słynie z olbrzymiej wydajności.

    Wizja przyszłości Dr. Selby

    Rozwój formy przedsiębiorstwa zakładał ewolucję z tradycyjnej, rodzinnej manufaktury w nowoczesną, globalną markę. Małymi krokami firma realizuje swoje założenia i wchodzi na nowe rynki. W procesie transformacji kluczowe pozostaje bezkompromisowe dbanie o najwyższe standardy farmaceutycznej jakości, które od zawsze stanowiły fundament sukcesu firmy.

    Strategiczny krok i otworzenie się w stronę Europy to nie tylko poszerzenie sieci dystrybucji, ale także transformacja struktury biznesowej, która idealnie odpowie na współczesne, wysokie wymagania nowego rynku. Firma w dalszym ciągu pracuje nad rozbudową struktury logistycznej, aby zapewnić szybką i płynną dostępność produktów w całej Europie.

    W maju na łamach Urugwajskiego Forbes pojawił się wywiad z CEO de Laboratorio Terry S.A. Martinem Alvarezem. Dzięki mechanizmom zawartym w przeglądarkach będziesz mógł przetłumaczyć całość materiału. Myślę, że warto zapoznać się z planami firmy, które w artykule przedstawia sam właściciel marki.

    Podsumowując, mydło “Dr. Selby” to produkt, któremu daleko do właściwości luksusowych mydeł rzemieślniczych, ale uważam, że warto dać mu szansę. Ta kultowa, urugwajska receptura broni się niesamowitą wydajnością, błyskawicznym wyrabianiem piany i genialnym lawendowym zapachem. Bezkompromisowy klasyk, który trzeba przetestować na własnej skórze, by wyrobić sobie własne zdanie.

  • Fougère od Wholly Kaw

    Fougère od Wholly Kaw

    Dzisiejsze golenie to niemiecko-amerykańskie kombo. W rolach głównych maszynka Merkur 41c oraz mydło Wholly Kaw.

    Merkur 41C to moim zdaniem jedna z najlepiej prezentujących się nowoczesnych maszynek, nawiązujących do rozwiązań w stylu retro. Piękne radełkowanie rączki i retro kształt głowicy nadają tej maszynce niepowtarzalny styl. Merkur informuje, że 41c czerpie garściami z projektu Gilletta z 1904 roku i moim skromnym zdaniem robi to wyśmienicie. Pomimo otwartego grzebienia (open comb), maszynka jest niezwykle łagodna. Wybacza naprawdę wiele, dzięki czemu idealnie nadaje się do codziennego golenia bez ryzyka podrażnień i jest jednym z lepszych wyborów dla stawiających pierwsze kroki w hobby Tradycyjnego Golenia. Dla twardego zarostu wymaga doboru nieco ostrzejszej żyletki (np. Feather lub BiC Chrome Platinum). Na tej maszynce nauka prawidłowej techniki golenia przebiegnie w sposób bezbolesny. Jest to także jedna z tych maszynek, która w rękach doświadczonego użytkownika, potrafi odwdzięczyć się bardzo skutecznym goleniem.

    Baza tego łojowego mydła od “Wholly Kaw” to ścisła czołówka światowego artisanu. Piana buduje się błyskawicznie. Jest gęsta, tłusta i daje absolutnie genialny poślizg oraz ochronę skóry. W składzie znajdują się  wysokiej jakości składniki, takie jak ośle mleko, olej rycynowy, masło kokum, masło kakaowe i masło shea. Wersja wegańska nie zawiera łoju oraz oślego mleka.

    Zapach “La Fougère Parfaite” to klasyczna zielona nuta zapachowa typu fougère w nowoczesnym, bogatym wydaniu. Czuć tu również świeżą paproć, lawendę, dąb i leśne akordy. Zapach jest głęboki, elegancki i bardzo męski.

    Woda po goleniu to idealne domknięcie rytuału. Alkoholowa baza daje przyjemne odświeżenie, a spora liczba dodatków pielęgnujących w skład których wchodzą m. in. gliceryna, propanediol, d-panthenol, ekstrakt z rumianku, korzenia pokrzywy indyjskiej czy owoców ogórka siewnego sprawia, że skóra nie jest ściągnięta, ale bardzo dobrze nawilżona i miękka. Trwałość zapachu samego mydła jak i AS jest naprawdę przyzwoita.sprawia, że skóra nie jest ściągnięta, ale bardzo dobrze nawilżona i miękka. Trwałość zapachu samego mydła jak i AS jest naprawdę przyzwoita.

    Opakowania Wholly Kaw to synonim najwyższej jakości – wykonane z ciężkiego, twardego tworzywa, które nawet upadek z dużej wysokości znosi bez zarysowania czy pęknięcia. Stanowi to zdecydowany kontrast dla miękkich, plastikowych pudełek stosowanych przez większość rzemieślników. Opakowania te często wyposażone są w sprytne wkładki, które podczas nakładania wypychają powietrze z wnętrza, czemu towarzyszy charakterystyczne „syknięcie”. Świadczy to o wypychaniu powietrza z wnętrza i wytworzeniu podciśnienia, co może przedłużać świeżość mydła, gdy pozostaje ono dłużej nieużywane.

    Zakrętka opakowania produktów wychodzących pod marką „Wholly Kaw” również wykonane są z twardego, solidnego tworzywa, podobnie jak dolna część w której umieszczone jest mydło. Producent zasługuje na uznanie za podejście do klienta, które widać na każdym etapie tworzenia produktu. Poza bardzo dobrą jakością mydła otrzymujemy także innowacyjnie zaprojektowane opakowanie wykonane z bardzo dobrej jakości materiału. Taka postawa buduje zaufanie i wyróżnia markę „Wholly Kaw” na tle konkurencji.