Tag: semogue

  • Semogue Pharos

    Semogue Pharos

    Pchany ciekawością i chęcią poznania nowych doznań golenia, postanowiłem kupić swój pierwszy pędzel z końskiego włosia. Po przeczytaniu dziesiątek recenzji w sklepach internetowych byłem zdecydowany na pędzel marki Vie Long, jednak dostępność produktów tej firmy na polskim rynku szybko zweryfikowała moje plany zakupowe. Czytałem dalej i wkrótce wyłonił się drugi kandydat, z którego dostępnością było znacznie lepiej. Marki Semogue nie trzeba nikomu przedstawiać: produkty tego portugalskiego producenta trzymają poziom i są dostępne w większości rodzimych sklepów internetowych, dzięki czemu problem z dostępnością został rozwiązany.

    Wybór padł na model Pharos C3. Semogue produkuje także model Galahad, w którym użyto włosia końskiego nieco wyższej jakości.

    Z informacji znalezionych w internecie wynika, że podział włosia końskiego stosowanego przez Semogue wygląda następująco:

    Pharos (Pure Horse Hair) – większa sprężystość przy mniejszej miękkości końcówek,
    Galahad (Premium Horse Hair) – mniejsza sprężystość przy większej miękkości końcówek.

    Niestety nie posiadam żadnego innego pędzla z włosia końskiego, więc nie opiszę tu porównań w tym zakresie. Być może ktoś z Was chciałby podzielić się swoimi doświadczeniami? Mogę jedynie porównać sprężystość (backbone) i jakość włosa z posiadanymi przeze mnie modelami Semogue z włosia dzika. Kilka takich porównań znajdziesz w dalszej części tekstu.

    Od pędzla do wąglika

    Szukając ogólnych informacji o włosiu końskim stosowanym w pędzlach do golenia, natrafiłem na ciekawy wątek, który zaprowadził mnie w czasy I wojny światowej i do niespodziewanego powiązania włosia końskiego z wąglikiem.

    I wojna światowa wpłynęła również na produkcję pędzli do golenia, które trafiały zarówno na rynek cywilny, jak i do wyposażenia osobistego żołnierzy. Łańcuchy dostaw sierści borsuczej, z której dotąd wykonywano pędzle, zostały zakłócone, a w skrajnych przypadkach całkowicie zerwane, przez co ceny surowca gwałtownie wzrosły. Producenci musieli więc poszukać tańszej i łatwiej dostępnej alternatywy, która zachowa charakterystykę włosia borsuczego. Idealnym rozwiązaniem okazało się włosie końskie. Dążenie do dalszego obniżania kosztów doprowadziło jednak do ograniczenia jego sterylizacji. Włosie importowano głównie z Rosji, Chin i Japonii, a w efekcie powstawały pędzle zanieczyszczone laseczkami wąglika (Bacillus anthracis), który występuje najczęściej u bydła, owiec, kóz, a także właśnie u koni.

    Badania prowadzone przez kolejne lata wykazały, że świnie i dziki są znacznie bardziej odporne na tę bakterię. Podobnie było w przypadku borsuków, które do wybuchu wojny były głównym źródłem sierści do produkcji pędzli.

    Po użyciu gazów bojowych, takich jak chlor, fosgen czy iperyt siarkowy (gaz musztardowy), na wyposażenie wojska trafiły maski przeciwgazowe oraz osobiste zestawy do golenia, których pędzle wykonywano w przeważającej części z niesterylizowanego włosia końskiego. W trakcie walk okazało się, że gładko ogolona twarz poprawia szczelność masek, ponieważ lepiej przylegają one do skóry. Jednocześnie laseczki wąglika z zainfekowanych pędzli przedostawały się podczas golenia przez podrażnioną lub skaleczoną skórę rekrutów, co prowadziło do licznych zakażeń.

    W 1915 roku brytyjscy wojskowi rozpoczęli badania nad rosnącą liczbą przypadków wąglika skórnego, który rozwijał się głównie na twarzach, głowach i szyjach żołnierzy. Po roku badań ustalono, że źródłem problemu były zestawy do golenia wydawane żołnierzom, a dokładniej ich pędzle.

    Więcej szczegółów znajdziecie w źródłach podlinkowanych na końcu wpisu.

    Semogue Pharos C3

    Szukając pierwszego pędzla do golenia z włosia końskiego, nie miałem prawie żadnych wymagań. Nie znając charakterystyki tych pędzli, trudno wyznaczyć konkretne założenia. Ponieważ mydło wstępnie wyrabiam w miseczce, a następnie kończę spienianie na twarzy, wybrałem model z większą sprężystością pęku. Pharos mógł być gwarantem porządnego masażu twarzy ze względu na twardsze włosie. Z informacji znalezionych w sieci wynika, że to właśnie ten model (w porównaniu z Galahadem) ma mocniejszy „kręgosłup” i twardsze końcówki.

    Zamówiłem dwa pędzle Semogue Pharos C3 u dwóch różnych dostawców. Nowszą wersję zakupiłem w sklepie “Dwa ostrza”, starszą w “Margo Prezenty”, który niestety już nie istnieje. Recenzja powstała w oparciu o starszą wersję, ale w dalszej części tekstu porównuję obie wersje pędzli.

    Wygląd zewnętrzny i parametry

    Pędzel przyjeżdża do nas w klasycznym, kartonowym opakowaniu wzorem innych produktów portugalskiego producenta. Wykonany jest z barwionego drewna bukowego z wygrawerowanym na spodzie napisem „Semogue”, podobnie jak ma to miejsce w modelach 1470, 1800 czy SOC. Pędzel występuje w trzech wersjach kolorystycznych seledynowym, czarnym oraz karmelowo-żółtym i jest zaopatrzony w metalowy pierścień ochronny, który ma zapobiegać pękaniu drewnianej rączki.

    Rękojeść wykonana w klasycznym stylu, zapewniająca pewny oraz bardzo wygodny w użytkowaniu chwyt. Retro styl projektu rączki bardzo spodobał mi się w tym konkretnym modelu i był jednym z powodów wyboru. Pewne obawy może budzić naklejka z logiem producenta na rączce, ale mając na uwadze identyczne rozwiązanie w przypadku innych modeli pędzli Semogue oraz ich bezawaryjność w tej kwestii, nic złego nie powinno się wydarzyć.

    Waga pędzla jest w pełni zgodna z deklaracją producenta i wynosi 40 gramów, podobnie jak wymiary, które przedstawiają się następująco.

    Wysokość całkowita: 103 mm

    Wysokość włosia: 50 mm

    Średnica knota: 21 mm

    Na tle innych wyrobów firmy Semogue wykonanych z włosia dzika Pharos prezentuje zbliżoną wielkość i gabaryty.

    Charakterystyka włosia

    Po wyjęciu pędzla z pudełka zacząłem porównywać sztywność knota oraz miękkość końcówek do znanych mi rozwiązań wykonanych z włosia borsuka oraz dzika. Węzeł zbity, gęsty, sztywny z porządnym kręgosłupem i dobrze wyczuwalnymi na twarzy końcówkami włosia (delikatne odczucie kłucia). Osobiście liczyłem właśnie na taki efekt, ponieważ lubię czuć pędzel na twarzy podczas wyrabiania piany. Węzeł wydawał mi się sztywniejszy od tych zastosowanych w pędzlach wykonanych z włosia dzika i najbardziej zbliżony w odczuciach do nowego pędzla Semogue Torga C5 (sprzed okresu „złamania” włosia).

    Następnie przyszedł czas na wypróbowanie tego pędzla podczas klasycznego wyrabiania piany w miseczce oraz na twarzy. Pędzel moczony w ciepłej (nie gorącej) wodzie był gotowy do pracy w ciągu 5 minut. Zdecydowanie szybciej chłonie wodę w stosunku do pędzli wykonanych z sierści dzika. W dodatku magazynuje jej dość sporo, porównywalnie z włosiem borsuczym.

    Po wyciśnięciu węzła zacząłem wyrabiać mydło w miseczce i po około 4 minutach energicznego kręcenia powstała gęsta, zbita, bardzo dobrze wyrobiona piana.

    Przeszedłem do wyrabiania piany na twarzy. Pędzel nie wydawał się już tak sztywny i kłujący jak podczas pierwszych testów na sucho. Knot daje (zgodnie z moimi oczekiwaniami) bardzo przyjemny, dobrze wyczuwalny masaż twarzy z delikatnym, ledwo wyczuwalnym kłuciem. Włosie świetnie oddaje wyrobioną pianę i trzyma nad nią kontrolę. Nic nie chlapie, piana nie spada samoczynnie z pędzla, a miałem jej zmagazynowanej naprawdę sporo. Pod tym względem jest bardzo dobrze.

    Po wypłukaniu pędzla knot w dalszym ciągu jest dość dobrze zbity, co w przypadku pędzli wykonanych z sierści dzika przy średnicy 21 mm nie jest tak oczywiste. Czas schnięcia porównywalny z pędzlami wykonanymi z włosia borsuka. Pędzel schnie zdecydowanie szybciej w stosunku do pędzli wykonanych z sierści dzika. Nie wiem czy Pharos wraz z upływem czasu będzie stawał się mopowaty, ale kilkanaście goleń powinno dać odpowiedź na tę małą zagadkę.

    Zapach

    Czytając recenzje innych użytkowników, obawiałem się, że przez co najmniej kilka kolejnych goleń zamiast ładnego zapachu mydła będę czuł specyficzny, mało przyjemny zapach mokrego, końskiego włosia. Nic z tych rzeczy. Całkiem możliwe, że te pędzle są dobrze sterylizowane, bo już podczas pierwszego golenia nie wyczułem niczego poza zapachem mydła. Tak samo było po wypłukaniu pędzla: żadnego nieprzyjemnego zapachu.

    Potencjalne problemy z końskim włosiem

    Informacje zawarte w tej sekcji nie muszą znajdować potwierdzenia w rzeczywistości, ale odnalazłem je w Internecie i postanowiłem podzielić się z Wami kilkoma z nich.

    Głównymi problemami, które mogą występować podczas użytkowania pędzli z tego rodzaju włosiem, są mopowatość, splątywanie się włosia oraz problemy z zatrzymywaniem wody. Co do tego ostatniego, na tym etapie niczego takiego nie stwierdziłem. Pędzel bardzo dobrze magazynuje wodę, o czym wspominałem już wcześniej. Jeżeli ta charakterystyka utrzyma się na takim poziomie, to całkiem możliwe, że problem ten dotykał użytkowników pędzli innych marek niż Semogue.

    Jeśli chodzi o mopowatość i splątywanie się włosia, na chwilę obecną nie mogę ani zaprzeczyć, ani potwierdzić tych informacji.

    Nowa kontra stara wersja pędzla Pharos

    Pędzel Semogue Pharos zmienił swój wygląd zewnętrzny na przestrzeni ostatnich lat. Dla porównania wykonałem kilka zdjęć, na których widać charakterystyczne różnice pomiędzy obiema wersjami tego samego pędzla.

    Pierwszą charakterystyczną zmianą jest inna wielkość oraz oznakowanie opakowania. Starsza wersja odznaczała się większym opakowaniem, natomiast nowy wypust przyjeżdża do nas w mniejszym pudełku z zaleceniami dotyczącymi pielęgnacji pędzla.

    Dodatkowo do nowej wersji Pharosa dołączany jest stojaczek. Co prawda jego jakość pozostawia wiele do życzenia, ale przynajmniej jest gdzie postawić mokrego konika w razie braku jakiegokolwiek innego stojaka.

    fot. Nowa wersja ze stojakiem

    Kolejna różnica, która rzuca się w oczy od razu podczas porównywania tych dwóch wersji, to kształt rączki. Obie wyprofilowano w klasycznych kształtach przypominających pędzle retro, ale nowa wersja wydaje się bardziej masywna, co wpływa również na ogólną masę, wynoszącą blisko 60 gramów. Obie rączki są bardzo wygodne i dobrze układają się w dłoni. Według danych producenta zostały wykonane z drewna bukowego.

    Elementem wyróżniającym te dwa modele jest także oznakowanie rączek. Starszy model oznaczono naklejką oraz grawerem na spodzie rączki.

    W nowym projekcie mniejszy grawer znajduje się w miejscu naklejki starszego wypustu. Spód jest gładki i nie jest w żaden sposób oznakowany.

    Źródła:

    How Shaving Brushes Gave World War I Soldiers Anthrax [ang.]

    Anthrax Cases Associated with Animal-Hair Shaving Brushes [ang.]

    Anthrax in Vintage Animal-Hair Shaving Brushes [ang.]

  • Klasyk od Claus Porto

    Klasyk od Claus Porto

    Portugalskie Musgo Real marki Ach. Brito to jeden z tych produktów, za którymi się tęskni i do których zawsze chętnie powraca. Mydło o klasycznym, męskim zapachu, w którym odnajdziemy aromat paczuli, neroli, bergamotki, lawendy oraz drzewne akcenty w akompaniamencie wetywerii i piżma. Zanim przejdę do tzw. golenia dnia, zapraszam na krótką podróż w przeszłość.

    Poniżej kilka faktów z historii firmy.

    1887 rok – dwaj niemieccy przedsiębiorcy Ferdinand Claus i Georges Schweder założyli w Porto pierwszą portugalską fabrykę mydeł i perfum, która dała podwaliny pod markę Claus & Schweder,

    1908 rok – współwłaścicielem coraz lepiej prosperującego biznesu zostaje Achilles de Brito, zatrudniony w 1903 roku jako księgowy w firmie prowadzonej przez Niemców,

    fot. Achilles de Brito

    1916 rok – w trakcie I wojny światowej niemieccy założyciele musieli opuścić Portugalię, a ich fabryka została znacjonalizowana,

    1918 rok – rodzina de Brito (bracia Achilles i Afonso) oficjalnie zakładają w Porto firmę Ach. Brito,

    1924 rok – Ach. Brito wykupiło od państwa dawne aktywa i prawa do marki Claus & Schweder. Połączono obie firmy, a nazwę przesiębiorstwa niemieckich założycieli zamieniono na Claus Porto,

    1936 rok – szczególnie ważny dla firmy, ponieważ właśnie wtedy powstała marka Musgo Real, pod którą zaczęto oferować męskie produkty do golenia i pielęgnacji. Musgo Real początkowo koncentrował się na kosmetykach dla mężczyzn, zwłaszcza związanych z tradycyjnym goleniem. Z czasem linia została rozbudowana o wody po goleniu, kremy do golenia, mydła, wody kolońskie i inne produkty pielęgnacyjne. Źródła związane z historią marki również wskazują rok 1936 jako datę narodzin Musgo Real, choć niektóre opracowania podają rok 1939,

    1953 rok – Ach. Brito zakłada własne studio litograficzne i drukarskie, w którym na większą skalę reprodukuje przepiękne, ręcznie wykonywane etykiety. Achilles de Brito, dał się poznać jako wizjoner i przedsiębiorca, powierzając opracowanie opakowań najbardziej utalentowanym portugalskim projektantom i artystom. Etykiety na ekskluzywne produkty marki wykonywane były ręcznie, co nadawało im niepowtarzalnego charakteru,

    1955 rok – wyposażona w najnowocześniejszą technologię, litografia rozpoczyna produkcję materiałów dla innych marek, takich jak Tabaqueira, Sandman, Real Vinícola, Real Companhia Velha, Porto Calem i Burmester.

    Poniżej znajdziecie zestawienie kompetencji i podziału marek grupy Ach. Brito.

    Claus Porto to luksusowa, niszowa marka z segmentu haute parfumerie oraz premium boutique. Jest skierowana do klientów poszukujących wyrafinowanych zapachów, eleganckich prezentów oraz designu w stylu vintage i art déco. Słynie z bogato zdobionych, ręcznie pakowanych papierowych etykiet inspirowanych XIX- i XX-wieczną litografią. W jej portfolio znajdują się luksusowe mydła w kostce, perfumy, zapachy do domu oraz kultowa męska linia pielęgnacyjna Musgo Real. Dystrybucja marki odbywa się głównie przez ekskluzywne działy handlowe (takie jak Liberty London czy Neiman Marcus), własne flagowe butiki oraz luksusowe drogerie.

    Link do oficjalnej strony Claus Porto

    Ach. Brito odpowiada z kolei za segment tradycyjny i masowy. Jest to klasyczna marka powszechna, skupiona na produktach codziennego użytku z bogatą tradycją. Dedykowana jest odbiorcom szukającym sprawdzonych, niedrogich kosmetyków rzemieślniczych oraz artykułów barberskich. Jej produkty cechują się prostszymi opakowaniami w stylu retro, takimi jak kartoniki czy metalowe tubki. Do najważniejszych pozycji w ofercie należą słynne mydło Lavanda (z kolekcją opartą na oliwie z oliwek), mydła medyczne (np. Glyce czy Pedra Pomes) oraz tradycyjne kremy do golenia. Kosmetyki Ach. Brito można kupić w drogeriach internetowych, lokalnych sklepach w Portugalii oraz w tradycyjnych sklepach barberskich.

    Link do oficjalnej strony Ach. Brito

    Linia Musgo Real wywodzi się z tradycji Ach. Brito z lat 30. XX wieku, ale współcześnie włączono ją do portfela Claus Porto jako flagową serię dla mężczyzn. Podniesiono jej pozycjonowanie cenowe i odświeżono estetykę, zachowując jednak oryginalne receptury oraz charakterystyczne nuty zapachowe.

    SOTD 03/10/2026

    Piękny, klasyczny berberski klimat stworzony przez markę Claus Porto w 1936 roku do dziś dnia nie pozostaje obojętny na bogate zapędy węchowe tradycjonalistów goleniowych z całego świata.

    Mydło wytwarza bogatą, gęstą, tłustą i luksusową pianę, która skutecznie zmiękcza zarost, umożliwiając maszynce i brzytwie płynne i łatwe przesuwanie się po skórze twarzy ze względu na perfekcyjną śliskość. Połączenie tych właściwości zapewnia bardzo skuteczne i wydajne golenie. Stalowy tygielek wytwarzany przez firmę można zakupić osobno. Jest solidnie wykonany z twardej, grubej stali i z całą pewnością posłuży przez wiele lat.

    Piana wyrobiona w miseczce wyszła gęsta, błyszcząca i bez problemu utrzymywała odpowiedni poziom nawilżenia. Zapach to kwintesencja męskiej tradycji – nuty wetiweru, paczuli, drewna sandałowego z delikatnym liściem tytoniu. Bardzo stonowany, dojrzały i wyrafinowany profil, wytrawny i “szorstki”.

    Merkur Progress jak zwykle nie zawodzi. To jedna z tych maszynek, którą zabrałbym na bezludną wyspę i nie obraziłbym się gdyby była tą jedyną w plecaku. Pierwszy przejście z włosem na ustawieniu 3.5 bez najmniejszego oporu. Mydło zapewniło dobre zmiękczenie zarostu i rewelacyjny poślizg oraz ochronę przed ostrzem. Drugie przejście, pod włos na 2.0, co dało idealny balans pomiędzy minimalną agresywnością, a skutecznością. Efekt? Super gładkość bez zacięć czy podrażnień.

    Całość rytuału golenia zakończył niemiecki klasyk w postaci wody Pitralon Classic. Po aplikacji krótki, przyjemny strzał alkoholowy, a potem już tylko mocna dawka cedru i ziół z charakterystyczną dla Pitralonu, niewielką ilością mentolu. Mydło Musgo Real pozostawia skórę w świetnej kondycji, a Pitralon idealnie zamyka pory i temat dzisiejszego golenia 🙂

  • Westman i jego Nirvana

    Westman i jego Nirvana

    Dzisiejszy zestaw goleniowy to połączenie naturalnego, bezzapachowego mydła z japońską precyzją oraz jednym z naszych ponadczasowych klasyków.

    Westman Suave w bazie Nirvana

    Suave w języku portugalskim (oraz hiszpańskim) w dosłownym tłumaczeniu oznacza łagodny, miękki, delikatny lub przyjemny. W kontekście marki Westman Shaving i ich bezzapachowej linii, nazwa ta została wybrana nieprzypadkowo. Produkt jest niezwykle łagodny dla wrażliwej skóry, stworzonej z myślą o alergikach lub tych, którzy w sposób świadomy wybierają mydło bezzapachowe, chcąc stosować ulubione wody po goleniu bez wchodzenia w zapachowe interakcje.

    Początkowo mydło to powstawało w bardzo dobrej, mydlanej bazie Nirvana, która oparta była na łoju (tallow). Wraz z wprowadzeniem przez Tiago bazy HALO, która oparta została wyłącznie o składniki pochodzenia wegańskiego (debiut rynkowy 18 września wraz z nową linią zapachową o nazwie Habitus), także mydło Suave przeszło reformulację i dziś dostępne jest wyłącznie w bazie wegańskiej.

    Modyfikacje w produkcie nie ograniczyły się wyłącznie do samej bazy mydła. Objęły również opakowanie i o ile w przypadku starcia baz Nirvana i HALO trudno jednoznacznie wskazać zwycięzcę, o tyle w kwestii designu i formy pojemnika różnice są na tyle wyraźne, że łatwiej o jedno rozstrzygnięcie. Moim zdaniem starsza wersja pojemnika wyróżniała się bardzo ładną etykietą wykonaną ze specjalnego, metalizowanego materiału, która efektownie lśniła odbijając światło niczym prawdziwe srebro lub chrom. Poprzednia etykieta została wykonana techniką embossingu. Jej trójwymiarowa struktura była wyraźnie wyczuwalna pod palcami, co podkreślało charakter produktu klasy premium i dość mocno angażowało wzrok. Nowa wersja to klasyczna, płaska naklejka o matowym wykończeniu, stawiająca na minimalistyczną typografię i design.

    Skład mydła Suave wykonanego w bazie Nirvana przedstawiał się następująco:

    Aqua, Potassium Kokum Butterate, Potassium Tallowate, Glycerin, Potassium Stearate, Potassium Mango Butterate, Dimethicone, Sodium Kokum Butterate, Potassium Castorate, Sodium Tallowate, Lanolin, Sodium Stearate, Sodium Mango Butterate, Brassica Oleracea Italica (Broccoli) Seed Oil, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Sodium Lactate, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Sodium Castorate, Caprae Lac (Goat Milk) Powder, Xanthan Gum, Kaolin, Tocopherol (Vitamin E)

    Do wyróżniających się składników bazy Nirvana zaliczyć należy:

    Główne tłuszcze ochronne: Łój (Tallow) oraz lanolina, które odpowiadają za amortyzację i zapobiegają wysuszaniu naskórka. To fundamenty bazy, zapewniające tradycyjną gęstość, tłustość i poślizg,

    Masła roślinne: Zwiększone stężenie masła kokum oraz masła mango, które nadają pianie kremową strukturę piany, zapewniają także odżywienie skóry,

    Olejki i regeneracja: Olej z nasion brokułu (zastąpił wcześniej stosowany olej z pestek moreli dla lepszego wchłaniania), olej jojoba, olej awokado oraz masło shea, a także lanolina (Lanolin), która znacząco podbija właściwości pielęgnacyjne po goleniu (tzw. posta shave),

    Dodatki kondycjonujące: Dimetykon (Dimethicone) ciekawy dodatek silikonowy mający na celu zmaksymalizowanie poślizgu ostrza po skórze,

    Odżywienie skóry: Kozie mleko (Caprae Lac/Goat Milk Powder) to sproszkowane mleko kozie, które w kosmetykach do golenia i pielęgnacji skóry pełni funkcję silnego, naturalnego kondycjonera, humektantu (wiąże i zatrzymuje wodę) i środka łagodzącego.

    Baza Nirvana była ewolucją pierwotnej receptury marki Westman. Została opracowana w celu uzyskania maksymalnego poślizgu, gęstości piany oraz wyjątkowego komfortu po goleniu. Piana generowana przez tę bazę jest błyszcząca, zwarta i zapewnia doskonałą ochronę przed każdym rodzajem ostrza.

    SOTD 27/09/2026

    Mydło Westman Suave na bazie Nirvana, po raz kolejny udowodniło, dlaczego cieszy się tak dobrą opinią wśród miłośników tradycyjnego golenia. Ładowanie pędzla bezproblemowe, piana powstała szybko z imponującą gęstością. W pierwszej fazie mydło zostało wyrobione w ceramicznej miseczce zanurzonej do połowy w gorącej wodzie. Spienianie finalnie dokończyłem bezpośrednio na twarzy.

    To piana o wyjątkowo bogatej, kremowej strukturze, przypominająca gęsty jogurt lub dobrze ubitą śmietanę. Przy odpowiednim nawodnieniu staje się niezwykle elastyczna i wręcz „lepka” w pozytywnym znaczeniu, dzięki czemu doskonale przylega do skóry i nie znika nawet podczas wolniejszych, bardziej wymagających przejść szawetką.

    Poślizg stoi na bardzo wysokim poziomie. Ostrze Feather Pro Guard PG-15 porusza się płynnie zarówno podczas pierwszego przejścia (z włosem), jak i podczas goleniu pod włos, gdzie ujawniają się wszelkie niedoskonałości mydła. W przypadku Suave nie zauważyłem najmniejszych nieprawidłowości. Równie dobre wrażenie robi tzw. poślizg resztkowy. Nawet po zgoleniu piany na skórze pozostaje dobrze wyczuwalny ochronny film, który pozwala bezpiecznie wykonać drobne poprawki bez konieczności ponownego nakładania produktu.

    Baza Nirvana oferuje także znakomitą amortyzację. Ostrze zachowuje pełne czucie zarostu, a jednocześnie skóra jest skutecznie izolowana przed jego agresywnością. Jest to szczególnie odczuwalne podczas używania szawetek Artist Club, które potrafią być bardzo wymagające wobec jakości piany. Po goleniu skóra pozostaje dobrze odżywiona, miękka i przyjemna w dotyku, bez uczucia przesuszenia czy ściągnięcia.

    To właśnie takie mydła sprawiają, że nowoczesne receptury osiągnęły poziom, o którym jeszcze kilkanaście lat temu większość producentów mogła tylko marzyć. W połączeniu z bezkompromisową skutecznością Feather AC uzyskałem niezwykle komfortowe, a jednocześnie bardzo dokładne golenie.

    Finisz należał do jednego z moich ulubionych kosmetyków do którego zawsze powracam z wielkim sentymentem. Brutal Classic, zapach, który od dekad nieprzerwanie towarzyszy kolejnym pokoleniom miłośników tradycyjnego golenia. Charakterystyczna, wyrazista kompozycja łączy świeże nuty cytrusowe z akordami ziołowymi, przyprawowymi i klasyczną męską bazą. Nie jest to zapach, który próbuje przypodobać się wszystkim. Brutal od zawsze miał własny charakter i właśnie za tę bezkompromisowość ceni go tak wielu użytkowników.

    Po nowoczesnym i luksusowym doświadczeniu, jakie oferuje Westman Suave na bazie, Brutal wprowadza nutę nostalgii. Chłodny alkoholowy strzał po goleniu szybko przechodzi w przyjemne uczucie odświeżenia, a charakterystyczny aromat jeszcze przez dłuższą chwilę przypomina o skończonym rytuale.

    To było spotkanie dwóch światów: nowoczesnego rzemiosła premium i polskiej klasyki, która pomimo upływu lat nadal potrafi dostarczyć wiele satysfakcji.

  • Dr. Selby czyli po urugwajsku

    Dr. Selby czyli po urugwajsku

    W świecie tradycyjnego golenia łatwo dać się porwać pogoni za nowościami. Testujemy kolejne rzemieślnicze mydła, zmieniamy zapachy i eksperymentujemy z nowymi formułami. W rotacji każdy z nas posiada zestawy, które są jak bezpieczne porty po długiej podróży. Bohaterami dzisiejszego odcinka będą mydło oraz woda po goleniu pochodzące z Urugwaju. Zestaw od “Dr. Selby” to jeden z takich właśnie, bezpiecznych portów. Zawsze z wielką przyjemnością wracam do tego zestawu, który gwarantuje powtarzalność i stabilność podczas golenia. W tym wpisie skoncentruję się na mydle, ale przy okazji kolejnego golenia tym zestawem wezmę na celownik wodę, w właściwie kolońską od “Dr. Selby”.

    Mydło do golenia “Dr. Selby” (występujące na rynkach także pod nazwą Dr. Selby Lavender Luxury Shaving Cream) to absolutny klasyk tradycyjnego golenia na mokro, uznawany za jeden z najlepszych tradycyjnych kosmetyków z Ameryki Południowej. Choć nazwa sugeruje krem, produkt ma konsystencję potrójnie tłoczonego, twardego mydła.

    Aptekarskie korzenie z Urugwaju

    Pełnoprawnym właścicielem marki jest Urugwajskie laboratorium Terry S.A. Firma z siedzibą w Barros Blancos działa w branży produkcji kremów leczniczych oraz kosmetyków od ponad 70 lat i jest związana z rodzinami Wolfsonów (50%), Rapsteinów (25%) i Vainsencherów (25%).

    Marka “Dr. Selby” nie powstała w tym miejscu, ale została zakupiona około 60 lat temu od szwajcarskiego chemika, który był właścicielem receptury leczniczego kremu. Do dzisiaj krem ten jest hitem sprzedażowym. Przedstawiciele firmy udali się do Szwajcarii, aby wynegocjować transakcję i od tamtej pory marka należy do laboratorium Terry S.A.

    Struktura firmy opiera się na trzech filarach: dermatologii, która jest podstawowym obszarem działań firmy (flagowy produkt firmy w postaci kremu leczniczego), perfumerii oraz higienie i pielęgnacji osobistej. W skład trzeciego filaru wchodzą najbardziej interesujące nas produkty do golenia.

    Firma zyskała status „Apteki zaufania” i przez trzy pokolenia budowała swoją renomę w Ameryce Łacińskiej, stając się synonimem najwyższej farmaceutycznej jakości i ochrony skóry.

    Narodziny linii do golenia

    Linia do golenia marki “Dr. Selby” (w tym jej najbardziej znany, kultowy krem/mydło o zapachu lawendowym) ma ponad 60-letnią tradycję, a jej powstanie datuje się na lata 60. XX wieku.

    W Urugwaju i innych krajach Ameryki Południowej linia ta cieszy się statusem kultowym – formuła piany i zapach są niezmienne od trzech pokoleń, przez co wielu użytkowników wspomina, że tych samych produktów używali ich dziadkowie i ojcowie.

    Najbardziej rozpoznawalnym elementem linii jest Crema de Afeitar de Lujo Lavanda (Luksusowy krem do golenia o zapachu lawendowym) sprzedawany w charakterystycznych, plastikowych tygielkach oraz tubkach. Zobacz linię produktów do golenia „Dr. Selby”.

    Krem i mydło do golenia Dr. Selby

    Aby sprostać wymaganiom tradycyjnego golenia, stworzono mydło oparte na unikalnej formule, która generuje wyjątkowo gęstą, pozbawioną pęcherzyków powietrza pianę. Zadaniem jakie postawili przed sobą technologowie było maksymalne zmiękczenie zarostu i stworzenie filmu ochronnego („poduszki”), ułatwiającego poślizg ostrza. Takie założenia doskonale wpisywały się w dermatologiczne dziedzictwo marki skupione na redukcji podrażnień.

    Opakowanie

    Mydło konfekcjonowane jest w bardzo ładnie wykonanym plastikowym tygielku o wadze 125 gram oraz w 100 gramowych tubkach. Na szczególną uwagę zasługuje plastikowy tygiel, którego pokrywkę zdobi piękny motyw z aniołami. Wzór nawiązuje do stylistyki retro i nadaje opakowaniu, klasyczny charakter. Pokrywka spełnia także funkcje użytkowe i może służyć jako podstawka pod dolną część (zawierającą mydło). Na powierzchni pokrywki znajdują się trzy charakterystyczne małe otwory wentylacyjne. Ponieważ mydło “Dr. Selby” jest produktem potrójnie mielonym, otwory te pozwalają na odprowadzanie wilgoci i powolne wysychanie mydła, nawet w przypadku jego zamknięcia. Zastosowanie otworów zapobiega psuciu się i rozmiękaniu produktu. Plastik z którego wykonany jest tygielek nie sprawia wrażenia wytrzymałego. Odnoszę wrażenie, że przy upadku dość mocno by ucierpiał i uległ popękaniu.

    Zapach

    Zapach mydła “Dr. Selby” to jeden z mocniejszych punktów, charakteryzujących to mydło. Między innymi dla tej konkretnej właściwości bardzo lubię wracać do golenia tym produktem.  Choć dominującą nutą jest lawenda, to jej interpretacja mocno odbiega od współczesnych, słodkich czy stricte kwiatowych kompozycji.

    Dla wielu osób pierwsze zderzenie z “Dr. Selby” może być zaskoczeniem. Nie odnajdziemy tu „cukierkowej” ani typowo damskiej lawendy. Zapach jest zdecydowanie wytrawny, ziołowy, surowy i lekko medyczny (co nawiązuje do aptekarskich i farmaceutycznych korzeni marki). Przypomina aromat świeżo zerwanej, roztartej w dłoniach rośliny – wraz z jej zieloną łodygą – a nie olejków eterycznych używanych w odświeżaczach powietrza.

    Społeczność tradycyjnego golenia często określa ten zapach jako „clean and soapy” (czysty i mydlany). Ma w sobie męski, oldschoolowy klimat nawiązujący do tradycyjnych wód kolońskich z lat 60. i 70. XX wieku. Jest stonowany i elegancki i nie przytłacza swoją intensywnością. W tle wyczuwalne są także delikatne nuty mentolowo-eukaliptusowe.

    Konsystencja

    Kosmetyk jest mocno zbity, twardy i trzykrotnie zagęszczony. Nie ugina się pod naciskiem palca tak jak tradycyjne kremy czy twardsze mydła. Twardość tego mydła porównałbym z tak twardym klasykiem jak legendarny Martin de Candre, które jest najtwardszym mydłem jakim miałem przyjemność się golić.

    Marka “Dr. Selby” produkuje również rzadziej spotykany, standardowy krem do golenia w elastycznej tubie – jeśli jednak kupujesz produkt w okrągłym plastikowym tygielku, otrzymasz kosmetyk o konsystencji twardego mydlanego bloku.

    Kluczowe właściwości

    Spienianie mydła “Dr. Selby” to prawdziwa przyjemność na tle niektórych mydeł z którymi miałem do czynienia podczas swojej podróży po krainie Tradycyjnego Golenia. Gęsta, kremowa, ciągliwa piana powstaje niemal natychmiast po rozpoczęciu pracy w tyglu lub bezpośrednio na twarzy.  Piana charakteryzuje się bardzo małymi pęcherzykami powietrza, które w żadnym wypadku nie wpływają negatywnie na właściwości. Nie opada podczas procesu golenia, utrzymuje gęstość i nie wysycha na twarzy. Dzięki dużej zawartości kwasu stearynowego piana jest trwała, ciężka i doskonale trzyma wilgoć przy skórze, co ułatwia zmiękczanie twardego zarostu.

    Śliskość opisywanego mydła to jedna z najbardziej cenionych cech tego produktu w świecie Tradycyjnego Golenia. Poślizg pierwotny zapewnia płynny ruch ostrza bez efektu szarpania i „przeskakiwania” na skórze. Pod palcami doskonale wyczuwalny jest śliski film.

    Po przejechaniu ostrzem na skórze w dalszym ciągu pozostaje lekko wyczuwalna, śliska warstwa filmu ochronnego, ale jest jej zdecydowanie za mało do komfortowego kolejnego przejścia ostrzem po skórze. “Dr. Selby” jest mydłem roślinnym, więc nie ma najmniejszego sensu zestawiać tego parametru z nowoczesnymi, rzemieślniczymi mydłami opartymi na łoju (tallow) czy maśle shea. Na niedomagania w tej kwestii zwrócili także uwagę użytkownicy forum “Damn Fine Shave” oraz Reddit, z którymi w pełni się zgadzam.

    Ochrona jaką może zagwarantować nam mydło “Dr. Selby” jest na zdecydowanie akceptowalnym, średnim poziomie. Jest to poziom porównywalny z mydłami Le Père Lucien opartymi na wegańskiej formule. Mydło łączy w sobie kwas stearynowy, olej kokosowy oraz bogatą dawkę gliceryny, która działa jak humektant, wiążąc wodę na powierzchni naskórka. To redukuje tarcie i wpływa w dużym stopniu na dość dobre właściwości ochronne wytworzonej piany. Producent w oficjalnych opisach podkreśla formułę „compact foaming without bubbles”. Oznacza to, że zamiast puszystej, napowietrzonej piany przypominającej gęsty szampon, uzyskujemy niezwykle zwartą i gęstą masę. Taka mikrostruktura sprawia, że piana nie zapada się pod ciężarem maszynki i tworzy stabilny bufor, dając odpór napastliwemu ostrzu 🙂

    Wydajność to bardzo mocny punkt recenzowanego mydła. Produkt słynie na całym świecie wśród pasjonatów Tradycyjnego Golenia na mokro ze swojej niezwykłej wydajności – jeden tygiel (125 g) pozwala na wykonanie ponad 400 goleń. Pod tym względem mydło “Dr. Selby” może konkurować z niemieckim, kultowym mydłem Tabac, które również słynie z olbrzymiej wydajności.

    Wizja przyszłości Dr. Selby

    Rozwój formy przedsiębiorstwa zakładał ewolucję z tradycyjnej, rodzinnej manufaktury w nowoczesną, globalną markę. Małymi krokami firma realizuje swoje założenia i wchodzi na nowe rynki. W procesie transformacji kluczowe pozostaje bezkompromisowe dbanie o najwyższe standardy farmaceutycznej jakości, które od zawsze stanowiły fundament sukcesu firmy.

    Strategiczny krok i otworzenie się w stronę Europy to nie tylko poszerzenie sieci dystrybucji, ale także transformacja struktury biznesowej, która idealnie odpowie na współczesne, wysokie wymagania nowego rynku. Firma w dalszym ciągu pracuje nad rozbudową struktury logistycznej, aby zapewnić szybką i płynną dostępność produktów w całej Europie.

    W maju na łamach Urugwajskiego Forbes pojawił się wywiad z CEO de Laboratorio Terry S.A. Martinem Alvarezem. Dzięki mechanizmom zawartym w przeglądarkach będziesz mógł przetłumaczyć całość materiału. Myślę, że warto zapoznać się z planami firmy, które w artykule przedstawia sam właściciel marki.

    Podsumowując, mydło “Dr. Selby” to produkt, któremu daleko do właściwości luksusowych mydeł rzemieślniczych, ale uważam, że warto dać mu szansę. Ta kultowa, urugwajska receptura broni się niesamowitą wydajnością, błyskawicznym wyrabianiem piany i genialnym lawendowym zapachem. Bezkompromisowy klasyk, który trzeba przetestować na własnej skórze, by wyrobić sobie własne zdanie.

  • Fougère od Wholly Kaw

    Fougère od Wholly Kaw

    Dzisiejsze golenie to niemiecko-amerykańskie kombo. W rolach głównych maszynka Merkur 41c oraz mydło Wholly Kaw.

    Merkur 41C to moim zdaniem jedna z najlepiej prezentujących się nowoczesnych maszynek, nawiązujących do rozwiązań w stylu retro. Piękne radełkowanie rączki i retro kształt głowicy nadają tej maszynce niepowtarzalny styl. Merkur informuje, że 41c czerpie garściami z projektu Gilletta z 1904 roku i moim skromnym zdaniem robi to wyśmienicie. Pomimo otwartego grzebienia (open comb), maszynka jest niezwykle łagodna. Wybacza naprawdę wiele, dzięki czemu idealnie nadaje się do codziennego golenia bez ryzyka podrażnień i jest jednym z lepszych wyborów dla stawiających pierwsze kroki w hobby Tradycyjnego Golenia. Dla twardego zarostu wymaga doboru nieco ostrzejszej żyletki (np. Feather lub BiC Chrome Platinum). Na tej maszynce nauka prawidłowej techniki golenia przebiegnie w sposób bezbolesny. Jest to także jedna z tych maszynek, która w rękach doświadczonego użytkownika, potrafi odwdzięczyć się bardzo skutecznym goleniem.

    Baza tego łojowego mydła od “Wholly Kaw” to ścisła czołówka światowego artisanu. Piana buduje się błyskawicznie. Jest gęsta, tłusta i daje absolutnie genialny poślizg oraz ochronę skóry. W składzie znajdują się  wysokiej jakości składniki, takie jak ośle mleko, olej rycynowy, masło kokum, masło kakaowe i masło shea. Wersja wegańska nie zawiera łoju oraz oślego mleka.

    Zapach “La Fougère Parfaite” to klasyczna zielona nuta zapachowa typu fougère w nowoczesnym, bogatym wydaniu. Czuć tu również świeżą paproć, lawendę, dąb i leśne akordy. Zapach jest głęboki, elegancki i bardzo męski.

    Woda po goleniu to idealne domknięcie rytuału. Alkoholowa baza daje przyjemne odświeżenie, a spora liczba dodatków pielęgnujących w skład których wchodzą m. in. gliceryna, propanediol, d-panthenol, ekstrakt z rumianku, korzenia pokrzywy indyjskiej czy owoców ogórka siewnego sprawia, że skóra nie jest ściągnięta, ale bardzo dobrze nawilżona i miękka. Trwałość zapachu samego mydła jak i AS jest naprawdę przyzwoita.sprawia, że skóra nie jest ściągnięta, ale bardzo dobrze nawilżona i miękka. Trwałość zapachu samego mydła jak i AS jest naprawdę przyzwoita.

    Opakowania Wholly Kaw to synonim najwyższej jakości – wykonane z ciężkiego, twardego tworzywa, które nawet upadek z dużej wysokości znosi bez zarysowania czy pęknięcia. Stanowi to zdecydowany kontrast dla miękkich, plastikowych pudełek stosowanych przez większość rzemieślników. Opakowania te często wyposażone są w sprytne wkładki, które podczas nakładania wypychają powietrze z wnętrza, czemu towarzyszy charakterystyczne „syknięcie”. Świadczy to o wypychaniu powietrza z wnętrza i wytworzeniu podciśnienia, co może przedłużać świeżość mydła, gdy pozostaje ono dłużej nieużywane.

    Zakrętka opakowania produktów wychodzących pod marką „Wholly Kaw” również wykonane są z twardego, solidnego tworzywa, podobnie jak dolna część w której umieszczone jest mydło. Producent zasługuje na uznanie za podejście do klienta, które widać na każdym etapie tworzenia produktu. Poza bardzo dobrą jakością mydła otrzymujemy także innowacyjnie zaprojektowane opakowanie wykonane z bardzo dobrej jakości materiału. Taka postawa buduje zaufanie i wyróżnia markę „Wholly Kaw” na tle konkurencji.