Tag: merkur

  • Klasyczna triada

    Klasyczna triada

    Dzisiejszy zestaw to połączenie brytyjskiej elegancji z polskim, klasycznym akcentem w którym niebagatelną rolę odegrał sprzęt golący, który jest kwintesencją niemieckiej dokładności i precyzji. W tym konkretnym przypadku, precyzji golenia.

    Merkur 34 INOX

    Merku 34 INOX wrócił do łask. Maszynka, która odczekała swój czas w szafce z tradycyjnymi urządzeniami golącymi. Ta konstrukcja jak żadna inna prezentuje sobą urok klasycznego golenia na żyletki. Prosta, pozbawiona zbędnych dodatków, stworzona w oparciu o protoplastkę, którą jest maszynka „Merkur 34c HD”. Choć INOX dziedziczy geny poprzedniczki, zmiany w konstrukcji są widoczne i nie dotyczą wyłącznie innego materiału z którego została wykonana.

    W kwestii materiału z którego została wykonana Merkur 34 INOX, warto doprecyzować, że głowica (płytka górna + grzebień) to stal 316L (1.4404), natomiast rączka wykonana została ze stali nierdzewnej 303 (1.4305).

    Obie są stalami austenicznymi, ale 303 i 316L mają wyraźnie różne priorytety. Stal 303 zoptymalizowana została przede wszystkim pod kątem łatwej obróbki skrawaniem, co ułatwia wykonanie precyzyjnego radełkowania rączki. 316L natomiast wykazuje zdecydowanie wyższą odporność na działanie korozji i jest dobrze przystosowana do ciągłego kontaktu z wodą. Kluczową kwestią powodującą, że 316L jest stalą zdecydowanie bardziej odporną na wodę jest zawartość Molibdenu. Stal 316L zawiera 2-2,5% tego pierwiastka, natomiast w stali 303 praktycznie nie występuje. W środowisku zawierającym chlorki, np. wodę z solą, pot czy wodę morską, 316L zdecydowanie lepiej radzi sobie z korozją wżerową i szczelinową.

    Charakterystyka golenia

    W kwestii konstrukcji, głowica wersji stalowej 34-ki została dość mocno przebudowana. W dalszym ciągu jest to maszynka dwuczęściowa, ale kształt głowicy uległ modyfikacji. W moim odczuciu wpłynęło to na charakterystykę golenia tym modelem maszynki. Ostrze w wersji INOX jest nieco bardziej wyczuwalne, ale nie oznacza to w żadnym wypadku, że maszynka jest agresywna. Nie zbliża się ona nawet do poziomu średniej agresywności, ale żyletka jest odczuwalna o stopień wyżej w stosunku do klasycznej wersji.

    Skuteczność stalowego modelu w mojej skromnej ocenie wzrosła. Odczuwam to zwłaszcza podczas golenia pod włos (ATG – Against the Grain). W dalszym ciągu jest to bardzo przyjemne, gładkie i łagodne golenie nie wywołujące żadnych nieprzyjemnych odczuć. Głosy pojawiające się we wpisach na forach oraz recenzjach SOTD portali społecznościowych są jednak w tej kwestii podzielone.

    Zmiana zastosowanego materiału nie powoduje automatycznie zwiększenia agresywności. W przypadku modelu INOX konstrukcja głowicy została zmodyfikowana w stosunku do 34c. Inny jest sposób osadzenia ostrza, a sama ekspozycja nieco wzrosła. Waga maszynki, pomimo zmiany materiału nie wzrosła i jak podaje producent wynosi 79 gramów. Różnice w odczuciach towarzyszących goleniu wynikają raczej z minimalnej zmiany ekspozycji ostrza w głowicy oraz sztywności całej konstrukcji, która z racji zastosowanego materiału jest wyższa.

    SOTD 22/09/2026

    Brytyjczycy z London’s 29 St. James’s Street doskonale wiedzą, jak przygotować tradycyjne, twarde potrójnie mielone mydła (triple-milled). Krążek jest niesamowicie wydajny i z całą pewnością wystarczy na długie miesiące codziennego golenia.

    Wyrabianie piany wymaga chwili cierpliwości i odrobiny więcej wody niż przy miękkich kremach czy miękkich, rzemieślniczych mydłach. Pędzel z borsuka musiał solidnie popracować na krążku, ale efekt końcowy nagrodził wysiłek. Piana, którą wyrabiałem w miseczce, była gęsta, strukturalnie przypominająca tłusty jogurt grecki. Nie znikała na twarzy, nie wysychała w trakcie przejść i stworzyła na skórze grubą, maślaną, ochronną warstwę. Pod kątem ochrony przed ostrzem i zmiękczania twardego zarostu to absolutna ekstraklasa.

    Profil zapachowy to majstersztyk dla miłośników cięższych, klasycznych aromatów. “Marlborough” to dostojna, głęboka kompozycja. Na pierwszy plan wysuwają się szlachetne nuty drzewne, głównie cedr i sandałowiec, które zostały podbite dymnym, nienachalnym tytoniem. Nie znajdziecie tu nowoczesnej, ulepkowej słodyczy czy wiśniowych niuansów. To zapach wytrawny, surowy, kojarzący się z wnętrzem starego, angielskiego klubu dżentelmenów. Zapach uwalnia się falami podczas nakładania ciepłej piany i fantastycznie buduje klimat męskiego rytuału.

    Proces golenia zakończony w dwóch przejściach. Taki zestaw zagwarantował czystą, goleniową przyjemność. Wyraźnie wyczuwalne moletowanie rączki gwarantuje pewny chwyt, nawet gdy dłoń jest mokra i śliska od piany. Geometria głowicy Merkur 34 INOX zapewnia, łagodne, przyjemne i w połączeniu z ostrą żyletką bezkompromisowo skuteczne golenie. Mydło D.R. Harris zapewniło genialny poślizg, dzięki czemu maszynka dosłownie płynęła po skórze. Efekt to idealna gładkość (BBS – Baby Butt Smooth) bez jakichkolwiek podrażnień, przegoleń czy krwawych punktów.

    Po spłukaniu twarzy zimną wodą przyszedł czas na zwieńczenie rytuału jedną z moich ulubionych kolońskich wód jaką jest Wars Classic. Choć dla niektórych to zapach „z kiosku Ruchu”, dla mnie to absolutna klasyka polskiego barberingu, która obecnie, dzięki pasjonatom TG przeżywa swój renesans.

    W tej małej buteleczce zawarta jest sentymentalna wartość, która przenosi mnie do przeszłości. Wystarczy jedno muśnięcie dłonią zwilżoną tym kultowym płynem, by w ułamku sekundy poczuć zapach łazienki mojego taty, a dawniej dziadka. To nie jest zwykły kosmetyk, to wehikuł czasu, w którym zakodowano wspomnienia o niedzielnych porankach, szum analogowego radia i męskiej elegancji minionej epoki, pozbawionej dzisiejszego pośpiechu. Wars Classic ma w sobie tę surową, nostalgiczną autentyczność, której na próżno szukać w nowoczesnych, bezdusznych flakonach z sieciówek. Aplikując go na twarz, mam poczucie, że kontynuuję piękny, pokoleniowy rytuał.

    Mocne uderzenie alkoholu na początku szybko ustępuje miejsca ziołowo-cedrowym nutom z wyraźnym akcentem piżma i skóry. Co ciekawe, Wars zaskakująco dobrze skomponował się z tytoniową bazą mydła Marlborough. Woda ma przyzwoite właściwości dezynfekujące i pozostawia skórę odświeżoną na długie godziny.

    To było piękne, klasyczne golenie z odrobiną luksusu 🙂 Panowie, życzę Wam samych przyjemnych i efektywnych goleń.

  • Merkur 34c czyli ponadczasowa klasyka

    Merkur 34c czyli ponadczasowa klasyka

    Rys historyczny

    Kiedy w 1896 roku Emil Hermes zakładał w Solingen – miejscowości słynącej z wielosetletniej tradycji wyrobu doskonałych ostrzy i narzędzi tnących – firmę „Merkur”, nie wiedział jeszcze, jak bardzo jego produkty wkomponują się w lokalne dziedzictwo i zrewolucjonizują rynek tradycyjnego golenia na mokro.

    Obraz przedstawiający fabrykę „Merkur”

    Emil Hermes był niemieckim rzemieślnikiem, wyrazistym przedsiębiorcą i pionierem w dziedzinie akcesoriów do golenia na mokro. Jego postać wpisuje się w złotą erę niemieckiego przemysłu stalowego przełomu XIX i XX wieku.

    O samym życiu prywatnym Emila Hermesa zachowało się stosunkowo niewiele dokumentów, jednak jego profil zawodowy był ściśle związany z tożsamością miasta Solingen (w Północnej Nadrenii-Westfalii). Solingen od stuleci słynęło w całej Europie z tradycji obróbki stali, nazywane Miastem Ostrzy (Klingenstadt). W latach 90. XIX wieku miasto przeżywało boom przemysłowy. Miejscowi rzemieślnicy przechodzili od małych przydomowych warsztatów szlifierskich do nowoczesnych fabryk, szukając nisz na rynku. Emil Hermes był jednym z tych innowatorów i dostrzegł rosnące zapotrzebowanie na precyzyjne narzędzia do męskiej pielęgnacji.

    „Merkur” od samego początku stawiała na wysoką jakość produkcji oraz duże zaangażowanie w proces obsługi swoich klientów. Na przełomie XX wieku firma z Solingen była pionierem w produkcji żyletek o podwójnym ostrzu o czym mało kto już dziś pamięta.

    Pomysłowość marketingowa i narodziny marki

    Podczas rejestracji firmy Emil Hermes napotkał pewną przeszkodę prawną. Nazwisko „Hermes” było w Solingen niezwykle popularne. Funkcjonowało już kilku producentów noży i brzytw o tym samym nazwisku. Aby zinterpretować swoje dziedzictwo i jednocześnie zbudować unikalną markę, Hermes zastosował błyskotliwy ruch marketingowy, polegający na odwołaniu się do mitologii. Zamiast użyć nazwiska, sięgnął po rzymskiego odpowiednika greckiego boga Hermesa – Merkurego (Merkur).

    Bóg Merkur w mitologii rzymskiej był patronem handlu, rzemiosła, zysku i podróżnych. Dzięki temu zabiegowi Emil zagwarantował powstającej firmie prestiżowy, międzynarodowy wydźwięk. Projekt logo przedstawia popiersie boga Merkurego w charakterystycznym skrzydlatym hełmie (petaos). Znak ten do dziś tłoczony jest na opakowaniach maszynek i jest błyskawicznie rozpoznawalny przez entuzjastów Tradycyjnego Golenia na całym świecie.

    Innowacja projektowa (Der Rasierhobel)

    Początkowo zakład produkował tradycyjne brzytwy, nożyczki i noże. Jednak największą zasługą Emila Hermesa było ogromne zaangażowanie w proces konstrukcji rozwiązań, które miały zrewolucjonizować męskie golenie. Model, który zapoczątkował wielki marsz firmy „Merkur” na drodze ku rewolucji była konstrukcja o nazwie Barthobel (1896–1900). To pierwsza maszynka klinowa z grzebieniem autorstwa Emila Hermesa, co w tamtych czasach nie było takie oczywiste. Projektant działał bowiem w epoce, w której wielu producentów inspirowało się nawzajem. Źródła historyczne wskazują, że pierwsze konstrukcje były oryginalnymi, własnymi projektami, a nie kopiami innych maszynek.

    Omawiana maszynka Barthobel wyposażona była w ostrze (klinowa klinga), które umieszczało się w głowicy skręcanej 4 śrubami, ale należało ją ostrzyć jak klasyczną brzytwę.

    Stale udoskonalając swoje projekty w oparciu o klasyczną żyletkę dwustronną (DE), firma założona przez Emila Hermesa osiągnęła przełom w 1931 roku, kiedy to z gabinetów projektowych na światowe rynki trafiła kultowa maszynka Merkur 34C.

    Merkur 34c „Heavy Duty”

    Źródła handlowe i opisowe zgodnie wskazują, że przydomek HD pojawił się w latach ’80. To oznacza, że najpóźniej w tej dekadzie model 34C był już w regularnej produkcji i sprzedaży. W dostępnych materiałach (sklepy, katalogi, opisy producenta oraz archiwalne listingi) nie występuje wcześniejsza, oficjalna data premiery maszynki z dopiskiem HD. Model 34C został wprowadzony na rynek kilka dekad po tym, jak Emil Hermes zarejestrował działalność. W tym czasie firmą zarządzali już synowie założyciela – Erich i Hans.

    Konstrukcja ta w niezmienionej formie i z tym samym klasycznym wzornictwem produkowana jest do dnia dzisiejszego. To jedna z najbardziej cenionych i najczęściej wybieranych maszynek do golenia wśród tradycjonalistów na całym świecie. Regularnie polecana zarówno na forach internetowych, jak i przez doświadczonych weteranów społeczności TG prowadzących blogi oraz kanały społecznościowe.

    Bohaterka tej recenzji to konstrukcja licząca sobie już ponad 80 lat, lecz mimo tak imponującego wieku wciąż daje wiele satysfakcji zarówno dawnym, jak i nowym użytkownikom.

    Opakowanie produktu

    Maszynka zapakowana została w tekturowy kartonik z logo producenta, czyli słynnego „Merkura”. Wewnątrz, oprócz samego urządzenia, znajduje się firmowa żyletka umieszczona w pergaminowej kopercie. Sama maszynka spoczywa w odpowiednio wyprofilowanym, wewnętrznym kartoniku, który stabilizuje ją i chroni przed swobodnym przemieszczaniem się podczas transportu.

    Aby bezpiecznie przechowywać maszynkę Merkur 34C lub inne modele o zbliżonych wymiarach (krótka rączka do ok. 77–110 mm), niemiecki producent stworzył dedykowane opakowanie Case 3000, które wykonane zostało z lekkiego, profilowanego tworzywo sztuczne (Polistyren) z wytłoczonym logo “Merkur”. Pudełko posiada wewnętrzne przegródki stabilizujące maszynkę oraz miejsce na zapasową paczkę żyletek.

    Specyfikacja produktu

    Merkur 34C HD to dwuczęściowa maszynka o masie całkowitej 78 gramów (dane ze strony producenta). Czapka wraz ze śrubą gwintowaną została wykonana z chromowanego odlewu cynku i waży 15 gramów, natomiast uchwyt z dolną częścią głowicy — z chromowanego mosiądzu — ma masę 58 gramów.

    Radełkowanie rączki w formie mikrodiamentów zapewnia bardzo dobrą przyczepność, dzięki czemu maszynka pozostaje łatwa w kontroli i manewrowaniu podczas całego procesu golenia. Chwyt jest pewny, a jej masa dodatkowo potęguje wrażenie obcowania z solidnym, dobrze wykonanym narzędziem.

    Dzięki niewielkiej długości całkowitej, wynoszącej 71 mm, maszynką operuje się wyjątkowo łatwo. Merkur 34C HD sprawia wrażenie konstrukcji „zwinnej”, świetnie wyważonej i bardzo naturalnie układającej się w dłoni.

    Z danych zawartych w Internecie wynika, iż przy zamkniętej głowicy i szczelinie GAP wynoszącej 0,71 mm model ten powinien charakteryzować się średnią agresywnością. W praktyce 34c HD charakteryzuje się niezwykłą delikatnością. Dopiero sięgnięcie po agresywniejsze żyletki wyostrza jej charakter, choć wciąż daleko jej do typowej średniej półki pod względem agresywności.

    Z tego powodu maszynka ta często trafia na listy modeli idealnych do nauki tradycyjnego golenia żyletkami DE. Chciałbym jednak wyraźnie zaznaczyć, że w moim odczuciu zasługuje ona na o wiele większą uwagę niż słynna Mühle R89. Miałem okazję stawiać pierwsze kroki z „Mühle” i w zestawieniu z Merkurem 34C wypada ona po prostu słabiej. Kultura pracy, komfort i ostateczny efekt golenia przemawiają zdecydowanie za modelem z Solingen. Nowym adeptom tradycyjnego golenia szczerze polecam wziąć to pod uwagę przy wyborze pierwszej maszynki.

    Jakość wykonania

    O produktach marki Merkur z Solingen można śmiało powiedzieć, że oferują wysoką jakość — z zewnątrz elementy chromowane są gładkie i pozbawione niedoskonałości. Wnętrze głowicy wykończono jednak wyraźnie gorzej, dopuszczając do nierówności i braków w powłoce. Ostatecznie to „Mühle” zdobywa tu przewagę, prezentując znacznie wyższy standard wykonania niewidocznych na pierwszy rzut oka elementów.

    Wymiana żyletki przebiega bardzo intuicyjnie i nie powinna sprawić trudności nawet początkującym. Mechanizm zaciskający pracuje precyzyjnie, stabilnie blokując żyletkę wewnątrz głowicy — po skręceniu nie występują żadne luzy, a ostrze układa się symetrycznie, z równomiernym odsłonięciem po obu stronach. W mojej ocenie mankamentem jest dość wyraźnie wystająca żyletka po obu stronach głowicy, co starałem się zobrazować na poniższym zdjęciu. Może to skutkować drobnymi skaleczeniami podczas dokręcania głowicy w przypadku gdy krawędzie żyletki będą ostre.

    Charakterystyka golenia

    Merkur 34C, słynący ze swojej łagodności, jest — jak wspomniałem wcześniej — szczególnie polecany początkującym adeptom golenia na mokro. W pełni podzielam te opinie: maszynka oferuje gładkie, delikatne i komfortowe golenie, wolne od podrażnień i skaleczeń. Konstrukcja głowicy skutecznie chroni przed nieprzyjemnym „czuciem żyletki” na skórze, a jej płynne prowadzenie zapewnia pewne cięcia nawet w trudniej dostępnych miejscach, takich jak okolice wąsów czy bardziej newralgiczny podbródek.

    Jeśli posiadasz gęsty i twardy zarost, prawdopodobnie konieczne będzie wykonanie kilku poprawek, które przy zbyt intensywnym prowadzeniu maszynki, mogą doprowadzić do przegoleń. Sam komfort golenia w dużej mierze zależy również od żyletki, jaką zastosujesz podczas golenia oraz od zastosowanego rodzaju mydła, które może dysponować wyższym lub niższym wskaźnikiem ochrony. Merkur 34C jest konstrukcją wyjątkowo elastyczną i „dogaduje się” z wieloma ostrzami, pozwalając na ich dobór w zależności od oczekiwanego efektu. Po serii testów najlepsze rezultaty uzyskiwałem z żyletkami „BIC Chrome Platinum” oraz „Feather New Hi‑Stainless”. Bardzo dobre golenie zapewniała także „Treet Carbon Steel” („Black Beauty”). Zdecydowanie słabsze efekty dawały tzw. łagodne żyletki, jak Astra Superior Platinum, choć inni użytkownicy mogą mieć zupełnie odmienne doświadczenia — warto sprawdzić to na własnej skórze.

    Blaski i cienie Merkur 34c HD

    Po wielu goleniach z Merkur 34C mogę wskazać najważniejsze aspekty, na które warto zwrócić uwagę, decydując się na ten klasyczny model z Solingen. Do niezaprzeczalnych atutów recenzowanej maszynki należą:

    • Przystępna cena maszynki co jest dużą zaletą, zwłaszcza dla osób wchodzących w świat TG,
    • Dobra, klasyczna jakość wykonania,
    • Moletowanie rączki oraz waga maszynki,
    • Wyważenie,
    • Tolerancja i duża konfigurowalność żyletek w zależności od potrzeb użytkownika,
    • Łagodność golenia (ważna charakterystyka, zwłaszcza dla początkujących),
    • Ogólna jakość golenia.

    Do słabych stron maszynki należy zaliczyć:

    • Nierównomierna jakość powłok maszynki,
    • Długość rączki może być problematyczna dla osób z większymi dłońmi,
    • Możliwa niska efektywność w przypadku bardzo gęstego i twardego zarostu.

    Odmiany modelu Merkur 34c HD

    Merkur 34C HD występuje w kilku odmianach konstrukcyjnych i wykończeniowych, ale sama „rodzina 34” jest bardzo prosta — to jeden z najbardziej klasycznych modeli „Merkur”. Poniżej starałem się zamieścić pełny, uporządkowany przegląd wszystkich wersji, występujących obecnie na rynku. Poszczególne odmiany 34C są zasadniczo tym samym narzędziem pod względem geometrii głowicy, a różnią się pomiędzy sobą wykończeniem powierzchni.

    34C Bright Chrome (34001)

    To najbardziej typowa, podstawowa wersja. Uchwyt jest wykonany z mosiądzu, a głowica z odlewanego ciśnieniowo cynku. Powierzchnie są galwanicznie chromowane na błysk. Konstrukcja jest dwuczęściowa, z zamkniętym grzebieniem i prostym cięciem. Waga deklarowana na stronie producenta to 78 gramów.

    fot. Merkur 34c HD błyszczący chrom

    34C Matt Chrome (34002)

    Mechanicznie jest to zasadniczo ten sam 34C, ale zastosowano matowe chromowanie galwaniczne. Waga jaką zadeklarował producent to 83 gramy, czyli około 5 gramów więcej w stosunku do wersji błyszczącej.

    fot. Merkur 34c HD matowy chrom

    34G Gold Plated (34003)

    Kolejna odmiana słynnej 34 HD. Konstrukcja w dalszym ciągu pozostaje taka sama, natomiast zamiast chromu zastosowano galwaniczną powłokę złota 24K. Producent podaje tę samą masę katalogową 78 gramów co dla 34C w klasycznej, błyszczącej wersji.

    fot. Merkur 34G HD pokryta 24k złotem

    34S Silver Plated (34004)

    Ciekawa odmiana Merkura 34 HD w wersji pokrytej warstwą srebra. Powłoka ta, naniesiona została metodą galwaniczną. Jak podaje producent grubość srebrnej powłoki to 10 µm, a czystość 99,9%. Ten wyjątkowy produkt zapakowany jest w pudełko z tworzywa sztucznego w stylu lat 50. XX wieku, wraz z 10 ostrzami Merkur Super Platinum. Waga maszynki według deklaracji producenta jest tożsama z wagą maszynki w wersji klasycznie chromowanej i wynosi 78 gramów. Do maszynki dołączona została także karta informująca o sposobie pielęgnacji oraz potwierdzająca pokrycie maszynki warstwą srebra.

    Uwaga! Produkcja zakończona. Produkt ten nie jest już wytwarzany ani dostępny. Jeżeli jesteś szczęśliwym posiadaczem tej wyjątkowej wersji, warto zachować ją w swojej domowej kolekcji. Czas działa tutaj na Twoją korzyść – kolekcjonerska wartość tego konkretnego modelu Merkur 34 będzie z biegiem lat rosła.

    34C Metallic Grey (34111)

    Jest to najnowsza wersja Merkura 34 HD, która została wykonana w charakterystycznym metaliczno szarym wykończeniu. Pod względem konstrukcyjnym jest to wciąż ten sam klasyczny Merkur 34 HD. Nie dokonano żadnych zmian w kwestii konstrukcji głowicy. Waga maszynki to 78 gramów.

    fot. Merkur 34 HD metaliczna szarość

    Merkur 34C SG650 (34651)

    Przy tej konkretnej wersji Merkura również warto zatrzymać się nieco dłużej. Jest to ekskluzywna, limitowana edycja kolekcjonerska kultowej maszynki do golenia Merkur 34C „Heavy Duty”, stworzona dla upamiętnienia 650. rocznicy nadania praw miejskich miastu Solingen. Okolicznościowe wydanie tej maszynki to ścisły limit, dostępny na świecie w ilości jedynie 650 sztuk!

    Na boku górnej płytki (czapki) naniesiony został znak SG650 oraz indywidualny numer seryjny danego egzemplarza (od 1 do 650). Maszynka sprzedawana jest w dedykowanym, eleganckim opakowaniu, co nadaje jej wyjątkowego charakteru upominkowego. Maszynka pod kątem technicznym i mechanicznym nie różni się zupełnie niczym od klasycznego modelu Merkur 34C HD. Waga modelu z dopiskiem “SG650” również jest identyczna z klasycznym Merkurem 34c HD i wynosi 78 gramów.

    Niemiecki producent przeniósł popularny design rączki i proporcje modelu 34C do zupełnie nowych konstrukcji w postaci Merkur 34 Adjustable, która jest maszynką regulowaną oraz Merkur INOX 34 wykonanej w całości ze stali. Różnice w konstrukcji obu wymienionych maszynek są jednak na tyle duże w stosunku do klasycznej Merkur 34c HD, że zajmę się nimi w zupełnie oddzielnej sprzętowej recenzji.

    Dziękuję Ci za czas poświęcony na przeczytanie tego wpisu! Wiem, że był dość długi, dlatego tym bardziej doceniam, że udało Ci się dotrzeć aż do samego końca 🙂

    Jakie są Twoje doświadczenia w tym temacie? Jeśli masz swoje przemyślenia, pytania lub chcesz podzielić się własną historią dotyczącą Twojego egzemplarza 34c HD, sekcja komentarzy poniżej jest do Twojej dyspozycji. Śmiało zostaw ślad po sobie – z chęcią poznam Twój punkt widzenia i odpowiem na każdą wiadomość.

  • Dr. Selby czyli po urugwajsku

    Dr. Selby czyli po urugwajsku

    W świecie tradycyjnego golenia łatwo dać się porwać pogoni za nowościami. Testujemy kolejne rzemieślnicze mydła, zmieniamy zapachy i eksperymentujemy z nowymi formułami. W rotacji każdy z nas posiada zestawy, które są jak bezpieczne porty po długiej podróży. Bohaterami dzisiejszego odcinka będą mydło oraz woda po goleniu pochodzące z Urugwaju. Zestaw od “Dr. Selby” to jeden z takich właśnie, bezpiecznych portów. Zawsze z wielką przyjemnością wracam do tego zestawu, który gwarantuje powtarzalność i stabilność podczas golenia. W tym wpisie skoncentruję się na mydle, ale przy okazji kolejnego golenia tym zestawem wezmę na celownik wodę, w właściwie kolońską od “Dr. Selby”.

    Mydło do golenia “Dr. Selby” (występujące na rynkach także pod nazwą Dr. Selby Lavender Luxury Shaving Cream) to absolutny klasyk tradycyjnego golenia na mokro, uznawany za jeden z najlepszych tradycyjnych kosmetyków z Ameryki Południowej. Choć nazwa sugeruje krem, produkt ma konsystencję potrójnie tłoczonego, twardego mydła.

    Aptekarskie korzenie z Urugwaju

    Pełnoprawnym właścicielem marki jest Urugwajskie laboratorium Terry S.A. Firma z siedzibą w Barros Blancos działa w branży produkcji kremów leczniczych oraz kosmetyków od ponad 70 lat i jest związana z rodzinami Wolfsonów (50%), Rapsteinów (25%) i Vainsencherów (25%).

    Marka “Dr. Selby” nie powstała w tym miejscu, ale została zakupiona około 60 lat temu od szwajcarskiego chemika, który był właścicielem receptury leczniczego kremu. Do dzisiaj krem ten jest hitem sprzedażowym. Przedstawiciele firmy udali się do Szwajcarii, aby wynegocjować transakcję i od tamtej pory marka należy do laboratorium Terry S.A.

    Struktura firmy opiera się na trzech filarach: dermatologii, która jest podstawowym obszarem działań firmy (flagowy produkt firmy w postaci kremu leczniczego), perfumerii oraz higienie i pielęgnacji osobistej. W skład trzeciego filaru wchodzą najbardziej interesujące nas produkty do golenia.

    Firma zyskała status „Apteki zaufania” i przez trzy pokolenia budowała swoją renomę w Ameryce Łacińskiej, stając się synonimem najwyższej farmaceutycznej jakości i ochrony skóry.

    Narodziny linii do golenia

    Linia do golenia marki “Dr. Selby” (w tym jej najbardziej znany, kultowy krem/mydło o zapachu lawendowym) ma ponad 60-letnią tradycję, a jej powstanie datuje się na lata 60. XX wieku.

    W Urugwaju i innych krajach Ameryki Południowej linia ta cieszy się statusem kultowym – formuła piany i zapach są niezmienne od trzech pokoleń, przez co wielu użytkowników wspomina, że tych samych produktów używali ich dziadkowie i ojcowie.

    Najbardziej rozpoznawalnym elementem linii jest Crema de Afeitar de Lujo Lavanda (Luksusowy krem do golenia o zapachu lawendowym) sprzedawany w charakterystycznych, plastikowych tygielkach oraz tubkach. Zobacz linię produktów do golenia „Dr. Selby”.

    Krem i mydło do golenia Dr. Selby

    Aby sprostać wymaganiom tradycyjnego golenia, stworzono mydło oparte na unikalnej formule, która generuje wyjątkowo gęstą, pozbawioną pęcherzyków powietrza pianę. Zadaniem jakie postawili przed sobą technologowie było maksymalne zmiękczenie zarostu i stworzenie filmu ochronnego („poduszki”), ułatwiającego poślizg ostrza. Takie założenia doskonale wpisywały się w dermatologiczne dziedzictwo marki skupione na redukcji podrażnień.

    Opakowanie

    Mydło konfekcjonowane jest w bardzo ładnie wykonanym plastikowym tygielku o wadze 125 gram oraz w 100 gramowych tubkach. Na szczególną uwagę zasługuje plastikowy tygiel, którego pokrywkę zdobi piękny motyw z aniołami. Wzór nawiązuje do stylistyki retro i nadaje opakowaniu, klasyczny charakter. Pokrywka spełnia także funkcje użytkowe i może służyć jako podstawka pod dolną część (zawierającą mydło). Na powierzchni pokrywki znajdują się trzy charakterystyczne małe otwory wentylacyjne. Ponieważ mydło “Dr. Selby” jest produktem potrójnie mielonym, otwory te pozwalają na odprowadzanie wilgoci i powolne wysychanie mydła, nawet w przypadku jego zamknięcia. Zastosowanie otworów zapobiega psuciu się i rozmiękaniu produktu. Plastik z którego wykonany jest tygielek nie sprawia wrażenia wytrzymałego. Odnoszę wrażenie, że przy upadku dość mocno by ucierpiał i uległ popękaniu.

    Zapach

    Zapach mydła “Dr. Selby” to jeden z mocniejszych punktów, charakteryzujących to mydło. Między innymi dla tej konkretnej właściwości bardzo lubię wracać do golenia tym produktem.  Choć dominującą nutą jest lawenda, to jej interpretacja mocno odbiega od współczesnych, słodkich czy stricte kwiatowych kompozycji.

    Dla wielu osób pierwsze zderzenie z “Dr. Selby” może być zaskoczeniem. Nie odnajdziemy tu „cukierkowej” ani typowo damskiej lawendy. Zapach jest zdecydowanie wytrawny, ziołowy, surowy i lekko medyczny (co nawiązuje do aptekarskich i farmaceutycznych korzeni marki). Przypomina aromat świeżo zerwanej, roztartej w dłoniach rośliny – wraz z jej zieloną łodygą – a nie olejków eterycznych używanych w odświeżaczach powietrza.

    Społeczność tradycyjnego golenia często określa ten zapach jako „clean and soapy” (czysty i mydlany). Ma w sobie męski, oldschoolowy klimat nawiązujący do tradycyjnych wód kolońskich z lat 60. i 70. XX wieku. Jest stonowany i elegancki i nie przytłacza swoją intensywnością. W tle wyczuwalne są także delikatne nuty mentolowo-eukaliptusowe.

    Konsystencja

    Kosmetyk jest mocno zbity, twardy i trzykrotnie zagęszczony. Nie ugina się pod naciskiem palca tak jak tradycyjne kremy czy twardsze mydła. Twardość tego mydła porównałbym z tak twardym klasykiem jak legendarny Martin de Candre, które jest najtwardszym mydłem jakim miałem przyjemność się golić.

    Marka “Dr. Selby” produkuje również rzadziej spotykany, standardowy krem do golenia w elastycznej tubie – jeśli jednak kupujesz produkt w okrągłym plastikowym tygielku, otrzymasz kosmetyk o konsystencji twardego mydlanego bloku.

    Kluczowe właściwości

    Spienianie mydła “Dr. Selby” to prawdziwa przyjemność na tle niektórych mydeł z którymi miałem do czynienia podczas swojej podróży po krainie Tradycyjnego Golenia. Gęsta, kremowa, ciągliwa piana powstaje niemal natychmiast po rozpoczęciu pracy w tyglu lub bezpośrednio na twarzy.  Piana charakteryzuje się bardzo małymi pęcherzykami powietrza, które w żadnym wypadku nie wpływają negatywnie na właściwości. Nie opada podczas procesu golenia, utrzymuje gęstość i nie wysycha na twarzy. Dzięki dużej zawartości kwasu stearynowego piana jest trwała, ciężka i doskonale trzyma wilgoć przy skórze, co ułatwia zmiękczanie twardego zarostu.

    Śliskość opisywanego mydła to jedna z najbardziej cenionych cech tego produktu w świecie Tradycyjnego Golenia. Poślizg pierwotny zapewnia płynny ruch ostrza bez efektu szarpania i „przeskakiwania” na skórze. Pod palcami doskonale wyczuwalny jest śliski film.

    Po przejechaniu ostrzem na skórze w dalszym ciągu pozostaje lekko wyczuwalna, śliska warstwa filmu ochronnego, ale jest jej zdecydowanie za mało do komfortowego kolejnego przejścia ostrzem po skórze. “Dr. Selby” jest mydłem roślinnym, więc nie ma najmniejszego sensu zestawiać tego parametru z nowoczesnymi, rzemieślniczymi mydłami opartymi na łoju (tallow) czy maśle shea. Na niedomagania w tej kwestii zwrócili także uwagę użytkownicy forum “Damn Fine Shave” oraz Reddit, z którymi w pełni się zgadzam.

    Ochrona jaką może zagwarantować nam mydło “Dr. Selby” jest na zdecydowanie akceptowalnym, średnim poziomie. Jest to poziom porównywalny z mydłami Le Père Lucien opartymi na wegańskiej formule. Mydło łączy w sobie kwas stearynowy, olej kokosowy oraz bogatą dawkę gliceryny, która działa jak humektant, wiążąc wodę na powierzchni naskórka. To redukuje tarcie i wpływa w dużym stopniu na dość dobre właściwości ochronne wytworzonej piany. Producent w oficjalnych opisach podkreśla formułę „compact foaming without bubbles”. Oznacza to, że zamiast puszystej, napowietrzonej piany przypominającej gęsty szampon, uzyskujemy niezwykle zwartą i gęstą masę. Taka mikrostruktura sprawia, że piana nie zapada się pod ciężarem maszynki i tworzy stabilny bufor, dając odpór napastliwemu ostrzu 🙂

    Wydajność to bardzo mocny punkt recenzowanego mydła. Produkt słynie na całym świecie wśród pasjonatów Tradycyjnego Golenia na mokro ze swojej niezwykłej wydajności – jeden tygiel (125 g) pozwala na wykonanie ponad 400 goleń. Pod tym względem mydło “Dr. Selby” może konkurować z niemieckim, kultowym mydłem Tabac, które również słynie z olbrzymiej wydajności.

    Wizja przyszłości Dr. Selby

    Rozwój formy przedsiębiorstwa zakładał ewolucję z tradycyjnej, rodzinnej manufaktury w nowoczesną, globalną markę. Małymi krokami firma realizuje swoje założenia i wchodzi na nowe rynki. W procesie transformacji kluczowe pozostaje bezkompromisowe dbanie o najwyższe standardy farmaceutycznej jakości, które od zawsze stanowiły fundament sukcesu firmy.

    Strategiczny krok i otworzenie się w stronę Europy to nie tylko poszerzenie sieci dystrybucji, ale także transformacja struktury biznesowej, która idealnie odpowie na współczesne, wysokie wymagania nowego rynku. Firma w dalszym ciągu pracuje nad rozbudową struktury logistycznej, aby zapewnić szybką i płynną dostępność produktów w całej Europie.

    W maju na łamach Urugwajskiego Forbes pojawił się wywiad z CEO de Laboratorio Terry S.A. Martinem Alvarezem. Dzięki mechanizmom zawartym w przeglądarkach będziesz mógł przetłumaczyć całość materiału. Myślę, że warto zapoznać się z planami firmy, które w artykule przedstawia sam właściciel marki.

    Podsumowując, mydło “Dr. Selby” to produkt, któremu daleko do właściwości luksusowych mydeł rzemieślniczych, ale uważam, że warto dać mu szansę. Ta kultowa, urugwajska receptura broni się niesamowitą wydajnością, błyskawicznym wyrabianiem piany i genialnym lawendowym zapachem. Bezkompromisowy klasyk, który trzeba przetestować na własnej skórze, by wyrobić sobie własne zdanie.

  • Fougère od Wholly Kaw

    Fougère od Wholly Kaw

    Dzisiejsze golenie to niemiecko-amerykańskie kombo. W rolach głównych maszynka Merkur 41c oraz mydło Wholly Kaw.

    Merkur 41C to moim zdaniem jedna z najlepiej prezentujących się nowoczesnych maszynek, nawiązujących do rozwiązań w stylu retro. Piękne radełkowanie rączki i retro kształt głowicy nadają tej maszynce niepowtarzalny styl. Merkur informuje, że 41c czerpie garściami z projektu Gilletta z 1904 roku i moim skromnym zdaniem robi to wyśmienicie. Pomimo otwartego grzebienia (open comb), maszynka jest niezwykle łagodna. Wybacza naprawdę wiele, dzięki czemu idealnie nadaje się do codziennego golenia bez ryzyka podrażnień i jest jednym z lepszych wyborów dla stawiających pierwsze kroki w hobby Tradycyjnego Golenia. Dla twardego zarostu wymaga doboru nieco ostrzejszej żyletki (np. Feather lub BiC Chrome Platinum). Na tej maszynce nauka prawidłowej techniki golenia przebiegnie w sposób bezbolesny. Jest to także jedna z tych maszynek, która w rękach doświadczonego użytkownika, potrafi odwdzięczyć się bardzo skutecznym goleniem.

    Baza tego łojowego mydła od “Wholly Kaw” to ścisła czołówka światowego artisanu. Piana buduje się błyskawicznie. Jest gęsta, tłusta i daje absolutnie genialny poślizg oraz ochronę skóry. W składzie znajdują się  wysokiej jakości składniki, takie jak ośle mleko, olej rycynowy, masło kokum, masło kakaowe i masło shea. Wersja wegańska nie zawiera łoju oraz oślego mleka.

    Zapach “La Fougère Parfaite” to klasyczna zielona nuta zapachowa typu fougère w nowoczesnym, bogatym wydaniu. Czuć tu również świeżą paproć, lawendę, dąb i leśne akordy. Zapach jest głęboki, elegancki i bardzo męski.

    Woda po goleniu to idealne domknięcie rytuału. Alkoholowa baza daje przyjemne odświeżenie, a spora liczba dodatków pielęgnujących w skład których wchodzą m. in. gliceryna, propanediol, d-panthenol, ekstrakt z rumianku, korzenia pokrzywy indyjskiej czy owoców ogórka siewnego sprawia, że skóra nie jest ściągnięta, ale bardzo dobrze nawilżona i miękka. Trwałość zapachu samego mydła jak i AS jest naprawdę przyzwoita.sprawia, że skóra nie jest ściągnięta, ale bardzo dobrze nawilżona i miękka. Trwałość zapachu samego mydła jak i AS jest naprawdę przyzwoita.

    Opakowania Wholly Kaw to synonim najwyższej jakości – wykonane z ciężkiego, twardego tworzywa, które nawet upadek z dużej wysokości znosi bez zarysowania czy pęknięcia. Stanowi to zdecydowany kontrast dla miękkich, plastikowych pudełek stosowanych przez większość rzemieślników. Opakowania te często wyposażone są w sprytne wkładki, które podczas nakładania wypychają powietrze z wnętrza, czemu towarzyszy charakterystyczne „syknięcie”. Świadczy to o wypychaniu powietrza z wnętrza i wytworzeniu podciśnienia, co może przedłużać świeżość mydła, gdy pozostaje ono dłużej nieużywane.

    Zakrętka opakowania produktów wychodzących pod marką „Wholly Kaw” również wykonane są z twardego, solidnego tworzywa, podobnie jak dolna część w której umieszczone jest mydło. Producent zasługuje na uznanie za podejście do klienta, które widać na każdym etapie tworzenia produktu. Poza bardzo dobrą jakością mydła otrzymujemy także innowacyjnie zaprojektowane opakowanie wykonane z bardzo dobrej jakości materiału. Taka postawa buduje zaufanie i wyróżnia markę „Wholly Kaw” na tle konkurencji.