Pchany ciekawością i chęcią poznania nowych doznań golenia, postanowiłem kupić swój pierwszy pędzel z końskiego włosia. Po przeczytaniu dziesiątek recenzji w sklepach internetowych byłem zdecydowany na pędzel marki Vie Long, jednak dostępność produktów tej firmy na polskim rynku szybko zweryfikowała moje plany zakupowe. Czytałem dalej i wkrótce wyłonił się drugi kandydat, z którego dostępnością było znacznie lepiej. Marki Semogue nie trzeba nikomu przedstawiać: produkty tego portugalskiego producenta trzymają poziom i są dostępne w większości rodzimych sklepów internetowych, dzięki czemu problem z dostępnością został rozwiązany.
Wybór padł na model Pharos C3. Semogue produkuje także model Galahad, w którym użyto włosia końskiego nieco wyższej jakości.

Z informacji znalezionych w internecie wynika, że podział włosia końskiego stosowanego przez Semogue wygląda następująco:
Pharos (Pure Horse Hair) – większa sprężystość przy mniejszej miękkości końcówek,
Galahad (Premium Horse Hair) – mniejsza sprężystość przy większej miękkości końcówek.
Niestety nie posiadam żadnego innego pędzla z włosia końskiego, więc nie opiszę tu porównań w tym zakresie. Być może ktoś z Was chciałby podzielić się swoimi doświadczeniami? Mogę jedynie porównać sprężystość (backbone) i jakość włosa z posiadanymi przeze mnie modelami Semogue z włosia dzika. Kilka takich porównań znajdziesz w dalszej części tekstu.
Od pędzla do wąglika
Szukając ogólnych informacji o włosiu końskim stosowanym w pędzlach do golenia, natrafiłem na ciekawy wątek, który zaprowadził mnie w czasy I wojny światowej i do niespodziewanego powiązania włosia końskiego z wąglikiem.
I wojna światowa wpłynęła również na produkcję pędzli do golenia, które trafiały zarówno na rynek cywilny, jak i do wyposażenia osobistego żołnierzy. Łańcuchy dostaw sierści borsuczej, z której dotąd wykonywano pędzle, zostały zakłócone, a w skrajnych przypadkach całkowicie zerwane, przez co ceny surowca gwałtownie wzrosły. Producenci musieli więc poszukać tańszej i łatwiej dostępnej alternatywy, która zachowa charakterystykę włosia borsuczego. Idealnym rozwiązaniem okazało się włosie końskie. Dążenie do dalszego obniżania kosztów doprowadziło jednak do ograniczenia jego sterylizacji. Włosie importowano głównie z Rosji, Chin i Japonii, a w efekcie powstawały pędzle zanieczyszczone laseczkami wąglika (Bacillus anthracis), który występuje najczęściej u bydła, owiec, kóz, a także właśnie u koni.
Badania prowadzone przez kolejne lata wykazały, że świnie i dziki są znacznie bardziej odporne na tę bakterię. Podobnie było w przypadku borsuków, które do wybuchu wojny były głównym źródłem sierści do produkcji pędzli.
Po użyciu gazów bojowych, takich jak chlor, fosgen czy iperyt siarkowy (gaz musztardowy), na wyposażenie wojska trafiły maski przeciwgazowe oraz osobiste zestawy do golenia, których pędzle wykonywano w przeważającej części z niesterylizowanego włosia końskiego. W trakcie walk okazało się, że gładko ogolona twarz poprawia szczelność masek, ponieważ lepiej przylegają one do skóry. Jednocześnie laseczki wąglika z zainfekowanych pędzli przedostawały się podczas golenia przez podrażnioną lub skaleczoną skórę rekrutów, co prowadziło do licznych zakażeń.
W 1915 roku brytyjscy wojskowi rozpoczęli badania nad rosnącą liczbą przypadków wąglika skórnego, który rozwijał się głównie na twarzach, głowach i szyjach żołnierzy. Po roku badań ustalono, że źródłem problemu były zestawy do golenia wydawane żołnierzom, a dokładniej ich pędzle.
Więcej szczegółów znajdziecie w źródłach podlinkowanych na końcu wpisu.
Semogue Pharos C3
Szukając pierwszego pędzla do golenia z włosia końskiego, nie miałem prawie żadnych wymagań. Nie znając charakterystyki tych pędzli, trudno wyznaczyć konkretne założenia. Ponieważ mydło wstępnie wyrabiam w miseczce, a następnie kończę spienianie na twarzy, wybrałem model z większą sprężystością pęku. Pharos mógł być gwarantem porządnego masażu twarzy ze względu na twardsze włosie. Z informacji znalezionych w sieci wynika, że to właśnie ten model (w porównaniu z Galahadem) ma mocniejszy „kręgosłup” i twardsze końcówki.
Zamówiłem dwa pędzle Semogue Pharos C3 u dwóch różnych dostawców. Nowszą wersję zakupiłem w sklepie “Dwa ostrza”, starszą w “Margo Prezenty”, który niestety już nie istnieje. Recenzja powstała w oparciu o starszą wersję, ale w dalszej części tekstu porównuję obie wersje pędzli.
Wygląd zewnętrzny i parametry
Pędzel przyjeżdża do nas w klasycznym, kartonowym opakowaniu wzorem innych produktów portugalskiego producenta. Wykonany jest z barwionego drewna bukowego z wygrawerowanym na spodzie napisem „Semogue”, podobnie jak ma to miejsce w modelach 1470, 1800 czy SOC. Pędzel występuje w trzech wersjach kolorystycznych seledynowym, czarnym oraz karmelowo-żółtym i jest zaopatrzony w metalowy pierścień ochronny, który ma zapobiegać pękaniu drewnianej rączki.
Rękojeść wykonana w klasycznym stylu, zapewniająca pewny oraz bardzo wygodny w użytkowaniu chwyt. Retro styl projektu rączki bardzo spodobał mi się w tym konkretnym modelu i był jednym z powodów wyboru. Pewne obawy może budzić naklejka z logiem producenta na rączce, ale mając na uwadze identyczne rozwiązanie w przypadku innych modeli pędzli Semogue oraz ich bezawaryjność w tej kwestii, nic złego nie powinno się wydarzyć.
Waga pędzla jest w pełni zgodna z deklaracją producenta i wynosi 40 gramów, podobnie jak wymiary, które przedstawiają się następująco.
Wysokość całkowita: 103 mm
Wysokość włosia: 50 mm
Średnica knota: 21 mm

Na tle innych wyrobów firmy Semogue wykonanych z włosia dzika Pharos prezentuje zbliżoną wielkość i gabaryty.

Charakterystyka włosia
Po wyjęciu pędzla z pudełka zacząłem porównywać sztywność knota oraz miękkość końcówek do znanych mi rozwiązań wykonanych z włosia borsuka oraz dzika. Węzeł zbity, gęsty, sztywny z porządnym kręgosłupem i dobrze wyczuwalnymi na twarzy końcówkami włosia (delikatne odczucie kłucia). Osobiście liczyłem właśnie na taki efekt, ponieważ lubię czuć pędzel na twarzy podczas wyrabiania piany. Węzeł wydawał mi się sztywniejszy od tych zastosowanych w pędzlach wykonanych z włosia dzika i najbardziej zbliżony w odczuciach do nowego pędzla Semogue Torga C5 (sprzed okresu „złamania” włosia).
Następnie przyszedł czas na wypróbowanie tego pędzla podczas klasycznego wyrabiania piany w miseczce oraz na twarzy. Pędzel moczony w ciepłej (nie gorącej) wodzie był gotowy do pracy w ciągu 5 minut. Zdecydowanie szybciej chłonie wodę w stosunku do pędzli wykonanych z sierści dzika. W dodatku magazynuje jej dość sporo, porównywalnie z włosiem borsuczym.

Po wyciśnięciu węzła zacząłem wyrabiać mydło w miseczce i po około 4 minutach energicznego kręcenia powstała gęsta, zbita, bardzo dobrze wyrobiona piana.

Przeszedłem do wyrabiania piany na twarzy. Pędzel nie wydawał się już tak sztywny i kłujący jak podczas pierwszych testów na sucho. Knot daje (zgodnie z moimi oczekiwaniami) bardzo przyjemny, dobrze wyczuwalny masaż twarzy z delikatnym, ledwo wyczuwalnym kłuciem. Włosie świetnie oddaje wyrobioną pianę i trzyma nad nią kontrolę. Nic nie chlapie, piana nie spada samoczynnie z pędzla, a miałem jej zmagazynowanej naprawdę sporo. Pod tym względem jest bardzo dobrze.
Po wypłukaniu pędzla knot w dalszym ciągu jest dość dobrze zbity, co w przypadku pędzli wykonanych z sierści dzika przy średnicy 21 mm nie jest tak oczywiste. Czas schnięcia porównywalny z pędzlami wykonanymi z włosia borsuka. Pędzel schnie zdecydowanie szybciej w stosunku do pędzli wykonanych z sierści dzika. Nie wiem czy Pharos wraz z upływem czasu będzie stawał się mopowaty, ale kilkanaście goleń powinno dać odpowiedź na tę małą zagadkę.
Zapach
Czytając recenzje innych użytkowników, obawiałem się, że przez co najmniej kilka kolejnych goleń zamiast ładnego zapachu mydła będę czuł specyficzny, mało przyjemny zapach mokrego, końskiego włosia. Nic z tych rzeczy. Całkiem możliwe, że te pędzle są dobrze sterylizowane, bo już podczas pierwszego golenia nie wyczułem niczego poza zapachem mydła. Tak samo było po wypłukaniu pędzla: żadnego nieprzyjemnego zapachu.
Potencjalne problemy z końskim włosiem
Informacje zawarte w tej sekcji nie muszą znajdować potwierdzenia w rzeczywistości, ale odnalazłem je w Internecie i postanowiłem podzielić się z Wami kilkoma z nich.
Głównymi problemami, które mogą występować podczas użytkowania pędzli z tego rodzaju włosiem, są mopowatość, splątywanie się włosia oraz problemy z zatrzymywaniem wody. Co do tego ostatniego, na tym etapie niczego takiego nie stwierdziłem. Pędzel bardzo dobrze magazynuje wodę, o czym wspominałem już wcześniej. Jeżeli ta charakterystyka utrzyma się na takim poziomie, to całkiem możliwe, że problem ten dotykał użytkowników pędzli innych marek niż Semogue.
Jeśli chodzi o mopowatość i splątywanie się włosia, na chwilę obecną nie mogę ani zaprzeczyć, ani potwierdzić tych informacji.
Nowa kontra stara wersja pędzla Pharos
Pędzel Semogue Pharos zmienił swój wygląd zewnętrzny na przestrzeni ostatnich lat. Dla porównania wykonałem kilka zdjęć, na których widać charakterystyczne różnice pomiędzy obiema wersjami tego samego pędzla.
Pierwszą charakterystyczną zmianą jest inna wielkość oraz oznakowanie opakowania. Starsza wersja odznaczała się większym opakowaniem, natomiast nowy wypust przyjeżdża do nas w mniejszym pudełku z zaleceniami dotyczącymi pielęgnacji pędzla.

Dodatkowo do nowej wersji Pharosa dołączany jest stojaczek. Co prawda jego jakość pozostawia wiele do życzenia, ale przynajmniej jest gdzie postawić mokrego konika w razie braku jakiegokolwiek innego stojaka.

Kolejna różnica, która rzuca się w oczy od razu podczas porównywania tych dwóch wersji, to kształt rączki. Obie wyprofilowano w klasycznych kształtach przypominających pędzle retro, ale nowa wersja wydaje się bardziej masywna, co wpływa również na ogólną masę, wynoszącą blisko 60 gramów. Obie rączki są bardzo wygodne i dobrze układają się w dłoni. Według danych producenta zostały wykonane z drewna bukowego.
Elementem wyróżniającym te dwa modele jest także oznakowanie rączek. Starszy model oznaczono naklejką oraz grawerem na spodzie rączki.

W nowym projekcie mniejszy grawer znajduje się w miejscu naklejki starszego wypustu. Spód jest gładki i nie jest w żaden sposób oznakowany.
Źródła:
How Shaving Brushes Gave World War I Soldiers Anthrax [ang.]
Anthrax Cases Associated with Animal-Hair Shaving Brushes [ang.]







































